Ocalone z kresowej pożogi

W ostatnim okresie do zbiorów Muzeum Kresów w Lubaczowie trafiły bardzo interesujące zabytki. Ich wartość podkreśla związana z nimi niezwykła historia, która jest odbiciem tragedii Kresów Wschodnich w latach 40. minionego stulecia i powojennej ekspatriacji Polaków.

 

Zabytkami tymi są trzy koszule ludowe pochodzące z miejscowości Demnia, położonej pod Mikołajowem, około 35 km na południe od Lwowa. Ta duża wieś zamieszkiwana była przed II wojną światową przez dość liczną społeczność polską skupioną przy miejscowym kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Wśród mieszkańców osady była również rodzina Szajnowskich i to właśnie z nimi związane są pozyskane przez muzeum zabytkowe koszule.
Pochodzą zapewne z lat 20-30. XX wieku i należały do Anny Szajnowskiej. Są elementem odświętnego stroju kobiecego, co potwierdzają barwne hafty, rozmieszczone na kołnierzykach, ramionach, rękawach i mankietach. Motywy kwiatowe w kilku wariantach kompozycyjnych wykonane zostały w technice haftu krzyżykowego. Dekoracja obejmuje najbardziej eksponowane miejsca koszul, które uszyte zostały z lepszego gatunku płótna lnianego. Natomiast ich dolne części, te mniej widoczne i bardziej narażone na zużycie (tzw. nadołki), są z „pośledniejszego”, grubego materiału.
Te rzadkie już zabytki z pewnością zainteresują etnografów zajmujących się strojem ludowym ludności polskiej na dawnych Kresach Wschodnich. Ciekawa może być też analiza porównawcza ze strojami współmieszkańców, czyli ludności ruskiej (ukraińskiej), znanej ze swego zamiłowania do bogactwa koloru i ornamentyki.
Analiza kulturowa koszul będzie z pewnością owocować ciekawymi spostrzeżeniami. Ale jak wspomnieliśmy na początku ich wartość w równym stopniu związana jest z ich losami. Są bowiem świadkami tragicznej w skutkach eksterminacji ludności polskiej ze strony Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Na wiosnę 1944 roku UPA zaatakowała również Polaków mieszkających w Demni. Dom państwa Szajnowskich został spalony; jego mieszkańcy zdołali ujść z życiem. Z pożogi ocalały właśnie te trzy koszule.
Od tej pory towarzyszyły one rodzinie Szajnowskich podczas pobytu we Lwowie i Brzuchowicach, a w 1946 roku trafiły do Tarnowa, gdzie rodzina Szajnowskich osiedliła się po wysiedleniu z Kresów. Zawsze uważane były za cenne pamiątki i pieczołowicie przechowywane. Córka Anny - Katarzyna z Szajnowskich Makowej - uważała je za cenną pamiątkę rodzinną. Jej syn Pan Marek Makowej zdecydował, że powinny znaleźć się w zbiorach Muzeum Kresów w Lubaczowie, gdzie będą świadkami kultury i przeszłości dawnych Kresów.
Włączenie tych niezwykłych zabytków do zbiorów muzeum nie byłoby możliwe bez wsparcia finansowego Banku Spółdzielczego w Lubaczowie. W tym miejscu dyrekcja i pracownicy Muzeum Kresów w Lubaczowie składają na ręce Prezesa Zarządu Banku Spółdzielczego w Lubaczowie Pawła Kapla serdeczne słowa podziękowania. Cieszymy się, że Bank Spółdzielczy w Lubaczowie staje się mecenasem kresowej kultury, także w zakresie muzealnictwa.