Czerwiec 2014

Chodnik

technika: tkanie, kawałki  tkanin i barwnych włóczek na lnianej osnowie

datowanie: lata 1935-1939, Polska; pochodzi prawdopodobnie z kościoła p.w. św. Marii Magdaleny we Lwowie

wymiary: długość 630 cm, szerokość 130 cm

Prezentowany chodnik jest interesujący ze względu na bogatą symbolikę. W centralnej części, na całej jego długości umieszczone zostały symbole związane z Centralnym Okręgiem Przemysłowym. Znajdują się symbole związane z górnictwem naftowym, fabryką aeroplanów (inicjały ZA)  w Mielcu lub Rzeszowie, symbole kopalni siarki, odwierty naftowe i gazowe, przemysł chemiczny – stylizowany pierścień węglowodorowy-benzenu, wieża wiertnicza połączona z drzewami i piecem do suchej destylacji węgla oraz kłosy, odnoszące się do rolnictwa, a także symbole Opatrzności Bożej i znaki Alfy i Omegi.

Powstanie Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP) było w czasach II Rzeczpospolitej obok budowy Gdyni, miasta-portu, jednym z największych przedsięwzięć mających na celu wyprowadzenie kraju z zapóźnienia technologiczno-produkcyjnego spowodowanego okresem zaborów i późniejszego braku stabilizacji wewnętrznej. Geneza COP-u sięga tradycji Zagłębia Staropolskiego, proponowanego przez ministra Królestwa Polskiego Franciszka Druckiego-Lubeckiego oraz koncepcji Józefa Piłsudskiego „trójkąta bezpieczeństwa” (trójkąt Wisły, Sanu i środkowej Małopolski). Głównym architektem koncepcji COP-u był minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski.

Odchodząc od poważnej tematyki gospodarczej, ale pozostając w klimacie osiągnięć technicznych dla wywołania uśmiechu można przywołać wiersz Juliana Tuwima

„W aeroplanie”

Miała babcia kurkę,
Kurkę-złotopiórkę,
Wesołą kokoszkę,
Zwariowaną troszkę.
Kiedyś jej ta kurka
Uciekła z podwórka.
Babcia za nią truchtem drepce,
"Wracaj" - krzyczy... - "A ja nie chcę!"

A tam zaraz blisko
To było lotnisko,
Kurka się tam zapędziła,
Aeroplan zobaczyła,
A że była dobra skoczka,
Wskoczyła tam nasza kwoczka.
Wtedy babcia - hopla! -
Też na areoplan.

Jak me zaczną się szamotać,
Drapać, dziobać, rzucać, miotać,

Szarpać, łapać się za rygle,
To przy skrzydle, to przy śmigle.

Aż przez takie szamotanie
Motor warknął niespodzianie,

Śmigło kręci się jak fryga
I samolot w górę dźwiga.

Kurka w skrzek - babcia w płacz:
"Co się dzieje? Kurko, patrz!"

Kurka w bek, babcia w krzyk,
A on sobie kozła - fik!

Kurka gdacze, babcia płacze,
A on sobie buja, skacze,

Coraz wyżej się unosi,
Chociaż babcia błaga, prosi,

Chociaż kurka motor dziobie,
Kółka drapie, śrubki skrobie,

Aeroplan coraz chyżej,
Coraz śmielej, coraz wyżej!

Na dół popatrzyły,
Dziwy zobaczyły:

Wielkie góry - jak kupki piasku,
Wielkie drzewa - jak krzaczki w lasku,
Rzeki - srebrne wstążeczki,
Łąki - zielone chusteczki,
Domy - klocki drewniane,
Pola - kratki malowane,
Jeziora - jak donice,
Pociągi - jak gąsienice,
Ludzie - jak mrówki,

Krowy - jak boże krówki,
A kurek to nawet nie widać.
Popatrzyły do góry -
Co zobaczyły? Chmury?
Akurat!

Chmury już w dole były
I ziemię zasłoniły.

"Ach, babciu - krzyczy kurka -
Na głowie stanął świat!"
Aż tu naraz w środku nieba
Księżyc zjawia się przed niemi,
Ze sto razy chyba większy
Niż ten, który widać z ziemi:
Przymrużył jedno ślipie,
A drugim groźnie łypie,
Otworzył usta jak okno.
I byłby samolot połknął,
Ale babcia zeskoczyła
I nagle się obudziła.

Patrzy - porządek wszędzie,
Nic złego się nie dzieje,
Kurka siedzi na grzędzie
I z babci się śmieje.