Kwiecień 2013

 

Homo sum; humani nihil a me alienum puto (Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce),
łacińska sentencja, która stała się dewizą humanistów doby renesansu świetnie odnosi się do kolejnego eksponatu w naszej galerii, którym jest sedes z początku XX w. Jest to przykład nocnika jaki zalecała autorka jednego z pierwszych polskich poradników Karolina Nakwaska: "Obok łóżek postawisz nocne stoliki z galeryjką, tak mało u nas używane, a tak koniecznie potrzebne, bo cóż nieporządniejszego jak naczynia nocne pod łóżkiem stawiane... Jest to nawet szkodzące zdrowiu. (...) nie czyń tak, jak (...) w niektórych domach, gdzie albo w przechodnim korytarzu, wbrew przystojności i skromności, stawiają naczynie do pierwszego użytku, albo ogród oznaczają na miejsce ku wygodzie służące. Ileż chorób z tego wynika! U nas także łatwiej obaczyć srebrne lub przynajmniej malowane porcelanowe nocne naczynie, niż wygodne krzesło, gdziebyś i rozwolnienia się nie bała". Nasz sedes nie jest stolikiem, a taboretem. 
Centralną częścią i najważniejszą prezentowanego sprzętu, ze względu na ciężar natury tam składany, jest porcelanowa misa, która posiada dopasowane wieko drewniane podbite od spodu blachą, które ów ciężar szczelnie więziło. Wygodny mosiężny uchwyt pozwalał w łatwy sposób je zdjąć. Sedes po zamknięciu klapy stawał się wygodnym taboretem, na którym można było usiąść lub postawić misę z wodą i kontynuować poranną toaletę.
W polskich dworach toalety, jako osobne pomieszczenia, pojawiły się na początku XIX w. Najczęściej znajdowały się obok sypialni gospodarzy, często zaopatrywano dwór także w toaletę dla gości. Właśnie w takich toaletach umieszczane były sedesy podobne do prezentowanego, ponoć były też takie z wygodnym, wyściełanym siedziskiem. Jednak na popularności nie straciły tradycyjne nocniki np. porcelanowe, które umieszczano pod łóżkiem, ich wytwarzanie rozpoczęło się w początku XVIII w. w Holandii.  
W II poł. XIX w. pojawiły się spłukiwane wodą „waterklozety” jednak był to luksus nie dla każdego, gdyż do ich używania potrzebna była kanalizacja, a ta w polskich dworach zaczęła gościć dopiero w początkach XX w.
Na koniec, pozostając w temacie higieny, Recepta na zdrowie, którą proponował wszystkim Julian Tuwim:
 
Pierwsza rzecz – to wstawać rano.
Dwa – kto o krzepkie zdrowie dba, ten się długo myje co dzień.
Mydłem, szczotką w zimnej wodzie, pluska, pryska, parska, rży.
Trzy – trzyj ręcznikiem suche ciało, żeby aż poczerwieniało.
Spraw mu bracie mocne wciery, aż we krwi poczujesz skry, raz, dwa, trzy…
Cztery – gdy chcesz czerstwej nabrać cery, żywym, bystrym być jak rtęć, wiedź, że robią to spacery. 
A codziennie rano:
Pięć – musisz się gimnastykować, ciało w ruch rytmiczny wprowadź,
ćwicz je prężnie i miarowo, bo to pięknie, bo to zdrowo. A dopiero potem…
Sześć – jeść.