30. rocznica wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Lubaczowie

Dziś, 2 czerwca 2021 r., mija dokładnie 30 lat od jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Lubaczowa, jakim była wizyta Papieża Jana Pawła II w 1991 roku. W 30. rocznicę tego niezwykłego wydarzenia prezentujemy Państwu fotografie ze zbiorów naszego Muzeum autorstwa znanego i cenionego fotografa Tadeusza Budzyńskiego oraz opowieść o wizycie Papieża Polaka w Lubaczowie opracowaną na podstawie tekstów autorstwa Janusza Mazura i Janusza Burka (1942-2009)

W ZASTĘPSTWIE LWOWA

Dlaczego Jan Paweł II przybył do Lubaczowa? To pytanie jest często zadawane i w miarę upływu czasu i naturalnego oddalenia od tych wydarzeń zapewne będzie się częściej pojawiać. Aby na nie odpowiedzieć należy się cofnąć do połowy minionego wieku. Źródeł i genezy tego najważniejszego wydarzenia w dziejach Lubaczowa należy bowiem szukać w niezwykle trudnym i skomplikowanym czasie przy końcu II wojny światowej, kiedy to wielkie mocarstwa koalicji antyhitlerowskiej podzieliły się strefami wpływów w centralnej Europie. Polska dostała się w zasięg oddziaływania Rosji Sowieckiej. Za tym poszło wytyczenie nowej granicy i zapoczątkowanie wielkiego exodusu ludności, zarówno polskiej, zmuszonej do wyjazdu na zachodnie tereny Polski w jej nowych granicach, jak i ukraińskiej przesiedlonej na sowiecką Ukrainę. Z ekspatriacją mieszkańców wiązała się likwidacja struktur kościelnych i rozpoczęcie prześladowania Kościoła, zarówno obrządku rzymskokatolickiego, jak i greckokatolickiego, szczególnie na terenach włączonych do ZSRR.

Po wschodniej stronie kordonu granicznego pozostał Lwów, jeden z najważniejszych w dawnej Rzeczypospolitej ośrodków administracyjnych, gospodarczych i kulturalnych. Miasto to było jedyną na świecie siedzibą trzech metropolii katolickich: rzymskokatolickiej, greckokatolickiej i ormiańskiej. W granicach Polski, zniewolonej przez narzucony ustrój komunistyczny, pozostał jedynie zachodni skrawek rzymskokatolickiej Archidiecezji Lwowskiej. Znajdował się tu Lubaczów, który niegdyś zajmował peryferyjne położenie w stosunku do Lwowa. W okresie powojennym to niewielkie miasto - zupełnie dla siebie nieoczekiwanie - zaczęło pełnić rolę ośrodka Archidiecezji Lwowskiej.

Stało się to za sprawą metropolity lwowskiego abp. Eugeniusza Baziaka, który -zmuszony przez władze sowieckie do opuszczenia Lwowa - postanowił jednak nie opuszczać swej archidiecezji i 13 sierpnia 1946 roku przybył właśnie do Lubaczowa, by tu założyć swą zastępczą siedzibę. Zapewne jeszcze wówczas nikt nie przypuszczał, że miasto to będzie pełnić tę rolę przez następne półwiecze.

Archidiecezja Lwowska z siedzibą w Lubaczowie, określana w stosunkach z władzami komunistycznymi krótko: „Archidiecezja w Lubaczowie” (nie można było używać określenia „lwowska”), funkcjonowała przez dokładnie 45 lat, od 1946 do 1991 roku, kiedy to oficjalnie odrodziła się Archidiecezja Lwowska na terenie obecnej Ukrainy. Archidiecezja w Lubaczowie weszła w końcową fazę swego istnienia. Jeszcze przez rok istniała tzw. „Diecezja w Lubaczowie”, która w 1992 roku weszła w skład nowo utworzonej diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

Kilkudziesięcioletnia obecność Kurii Arcybiskupiej i kolejnych biskupów Administratorów Apostolskich, począwszy od abp. Eugeniusza Baziaka, bp. Jana Nowickiego, bp. Mariana Rechowicza, a skończywszy na bp. Marianie Jaworskim, miała dla miasta i całego regionu ogromne znaczenie. Fakt ten zapisał się na trwale w zbiorowej pamięci mieszkańców okolic Lubaczowa. Wizyta Jana Pawła II w czerwcu 1991 roku była ukoronowaniem tego okresu i swoistą nagrodą dla Lubaczowa za przechowanie depozytu Kościoła lwowskiego przez okres zniewolenia i za... przekazanie go z powrotem na Wschód, do Lwowa. To był więc pierwszy powód papieskiej wizyty w Lubaczowie, a w jakimś sensie także we Lwowie, do którego w 1991 roku z przyczyn politycznych Ojciec Święty nie mógł jeszcze przybyć.

Kolejne ważne wydarzenie zwiastujące wizytę papieża w Lubaczowie miało miejsce w 1958 roku. Wtedy to abp Eugeniusz Baziak, jako ówczesny administrator Archidiecezji Krakowskiej - 28 września tego roku w katedrze na Wawelu konsekrował na biskupa ks. Karola Wojtyłę, przeszłego papieża Jana Pawła II. Młody Biskup nominat tydzień wcześniej, 21 września, gościł po raz pierwszy w Lubaczowie na uroczystości 25-lecia sakry biskupiej swego konsekratora. Lubaczów, a w pewnym sensie także Lwów, pojawia się więc na początku posługi pasterskiej bp Karola Wojtyły, który jako Papież-Polak po upływie niemal dokładnie dwudziestu lat obejmie stery Kościoła Powszechnego.

Abp Baziak był dla Jana Pawła II bardzo ważną osobą. Jak sam mówił w swym przemówieniu wygłoszonym podczas poświęcenia lubaczowskiej prokatedry 2 czerwca 1991 roku – zaciągnąłem wobec metropolity lwowskiego olbrzymi dług”. Abp Baziak był bowiem dla bp. Wojtyły „pośrednikiem w sukcesji apostolskiej” – sięgającej arcybiskupów lwowskich. Zaciągnięty wówczas „dług” spłacał jako koadiutor abp. Baziaka w Krakowie, a po jego śmierci w 1962 roku początkowo jako wikariusz kapitulny, a później jako metropolita krakowski i w końcu jako papież Jan Paweł II.

W okresie swej posługi krakowskiej arcybiskup, a następnie kardynał Karol Wojtyła jeszcze trzykrotnie odwiedzał Lubaczów. Obok prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego był gościem słynnych uroczystości Milenium Chrztu Polski, które w Lubaczowie obchodzono w dniach 22-23 października 1966 roku. Podobnie jak to będzie miało miejsce 25 lat później, metropolita krakowski przybył do Lubaczowa wieczorem pierwszego dnia uroczystości, przenocował na plebanii i następnego dnia, w niedzielę 23 października, na placu przed prokatedrą odprawił Mszę św. pontyfikalną. W swym przemówieniu wygłoszonym w obecności około 20 tysięcy wiernych abp Wojtyła ukazał związki łączące Kraków z Archidiecezją Lwowską, której pasterzem był niedawno zmarły abp Baziak.

Po kolejnych pięciu latach, 11 lipca 1971 roku, kardynał Karol Wojtyła przybył na lubaczowskie uroczystości Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Przewodniczył wówczas Mszy św., podczas której homilię wygłosił prymas kardynał Stefan Wyszyński. Prymas wypowiedział wówczas ważne słowa, mówiąc także w imieniu Kardynała: „Podążając do Was, my, Biskupi polscy, chcieliśmy wypowiedzieć tutaj, wobec Królowej Polski, słowa braterskiego uznania dla Ludu Bożego Archidiecezji „zawsze wiernej”. Rozumiemy się dobrze… Wiemy, czego są pełne nasze i wasze serca, znamy wspólne myśli, nadzieje i oczekiwania. Jesteśmy cierpliwi, umiemy czekać, ale umiemy też ufać w wielką sprawiedliwość Bożą, która wpierw czy później nagrodzi Lud Krainy „zawsze wiernej”. Słowa te miały się wypełnić po 20 latach, w 1991 roku.

Kardynał Karol Wojtyła w symboliczny sposób zamknął też jeden z rozdziałów w dziejach Archidiecezji w Lubaczowie przewodnicząc 17 sierpnia 1973 roku uroczystościom pogrzebowym zmarłego bp. prof. Jana Nowickiego, Administratora Apostolskiego w Lubaczowie, następcy abp. Baziaka. Kardynał Wojtyła osobiście przewodniczył konduktowi pogrzebowemu, przebywając tradycyjną trasę między prokatedrą a cmentarzem przy ul. Kościuszki.

Podobnie jak bp Nowicki także jego następca bp prof. Marian Rechowicz, Administrator Apostolski Archidiecezji w Lubaczowie, był blisko związany z osobą Metropolity Krakowskiego. Ten wybitny historyk Kościoła jeszcze jako rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w znaczący sposób wpłynął na rozwój kariery naukowej bp. Karola Wotyły. W 1975 roku bp. Rechowicz gościł kardynała Wojtyłę na obchodach jubileuszu 600-lecia powstania Archidiecezji Lwowskiej, które uroczyście świętowano na Jasnej Górze. Osiem lat później Karol Wojtyła już jako papież Jan Paweł II podczas drugiej pielgrzymki do Polski dokonał rekoronacji cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej – bezcennej pamiątki narodowej, świadka słynnych ślubów króla Jana Kazimierza z 1656 roku. Obrzęd ten odbył się 19 czerwca 1983 roku na wałach jasnogórskich, kilka miesięcy przed śmiercią bp. Rechowicza.

Ostatnim w rzędzie Administratorów Apostolskich Archidiecezji w Lubaczowie był zmarły w 2020 roku bp prof. Marian Jaworski, późniejszy kardynał, Arcybiskup Senior Lwowski, jeden z najwierniejszych przyjaciół Ojca Świętego Jana Pawła II. Towarzyszył papieżowi do samego końca, przed śmiercią udzielił mu sakramentu namaszczenia chorych.

Początki tej niezwykłej przyjaźni sięgają połowy minionego wieku, kiedy to wkrótce po święceniach kapłańskich (1950r.) ks. Marian Jaworski objął funkcję sekretarza abp. Eugeniusza Baziaka, a po jego śmierci przez wiele lat był bliskim współpracownikiem arcybiskupa, a później kardynała Karola Wojtyły, metropolity krakowskiego. Połączyła ich wspólna pasja naukowa w dziedzinie teologii i filozofii. Przechodząc kolejne szczeble kariery naukowej ks. prof. Marian Jaworski w 1983 roku został pierwszym rektorem Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Rok później Jan Paweł II powołał go do objęcia schedy po arcybiskupach lwowskich i stanął na czele Archidiecezji w Lubaczowie..., a właściwie w dalszej perspektywie - którą papież musiał już wówczas widzieć – we Lwowie. I tak też się stało po dokładnie dziesięciu kolejnych latach.

W liście wystosowanym przez Jana Pawła II do kardynała Jaworskiego 24 maja 2000 roku z okazji jego jubileuszu 50-lecia kapłaństwa czytamy: „Od długiego już czasu, a nawet od lat młodości, uważam Ciebie, czcigodny bracie za wiernego przyjaciela, żywiąc uznanie dla twej głębokiej duchowości, wyjątkowej erudycji w dziedzinie filozofii i teologii oraz całkowitego zawierzenia woli Bożej”. Słowa te najpełniej charakteryzowały osobę kardynała Jaworskiego, wybitnego teologa i filozofa, odnowiciela Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie, a przy tym niezwykle skromnego człowieka.

Kardynał Marian Jaworski był więc niewątpliwie tą osobą, która najbardziej pragnęła, aby Ojciec Święty Jan Paweł II przybył do Lubaczowa. Stało się to możliwe dzięki pokojowym przemianom 1989 roku. Po okresie zniewolenia w trudach i wyrzeczeniach rozpoczęła się budowa zrębu III Rzeczypospolitej. Nie mogło zabraknąć w tym procesie głosu naszego wielkiego Rodaka – sumienia narodu. Coś drgnęło także na Wschodzie; odradzał się tam duch wiary, którą należało również wesprzeć. Planowana od 1990 roku IV pielgrzymka papieska do Ojczyzny – musiała objąć także Lubaczów. Tego pragnął ówczesny bp prof. Marian Jaworski Administrator Apostolski w Lubaczowie, który wizytę Jana Pawła II określił jako „Dar Opatrzności”.

I tak oto wielkie koło historii powoli obracało się, zmierzając do czerwca 1991 roku.

LUBACZOWSKI ETAP

Pierwsze zwiastuny o planowanej czwartej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski pojawiły się na wiosnę 1990 - pierwszego jakże trudnego roku suwerennej Rzeczypospolitej. Zanim konkretne informacje zostały ogłoszone publicznie musiało minąć jeszcze kilka miesięcy, podczas których trwały konsultacje między władzami kościelnymi i państwowymi. Bp Marian Jaworski podzielił się wiadomością o planowanej wizycie Ojca Świętego na zakończenie lubaczowskiej procesji Bożego Ciała, w czwartek 14 czerwca 1990 roku. Informacje te zostały potwierdzone przez środki masowego przekazu dopiero dwa dni później. W sobotnie popołudnie 16 czerwca oficjalnie ogłoszono wstępny plan trasy czwartej pielgrzymki papieskiej do Polski w czerwcu 1991 roku. Jedną ze stacji peregrynacji Jana Pawła II miał być Lubaczów.

Wieść o tym rozeszła się lotem błyskawicy. Doniosły o tym jako pierwsze rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne. W niedzielę lubaczowscy kapłani ogłosili ją na wszystkich Mszach świętych. Prasa podała tę informację dopiero w poniedziałek 18 czerwca. Komunikat Polskiej Agencji Prasowej opublikowany został w rzeszowskich „Nowinach” pod znaczącym tytułem - „RZESZÓW I LUBACZÓW NA TRASIE CZWARTEJ PIELGRZYMKI DO OJCZYZNY JANA PAWŁA II”.

Jakie były pierwsze reakcje mieszkańców miasta i regionu na wiadomość, iż już za rok, podejmować będą samego papieża – z pewnością radość, entuzjazm i duma z faktu przynależności do tak wyróżnionej wspólnoty Archidiecezji w Lubaczowie..., a wkrótce potem świadomość czekających wyzwań – to ostatnie szczególnie wśród ówczesnych rządców miasta.

Ogłoszenie wstępnego projektu i terminu papieskiej pielgrzymki do Ojczyzny z Lubaczowem jako jedną z jej stacji, było zaledwie początkiem żmudnych i długotrwałych, bo trwających prawie pół roku negocjacji. W ich efekcie opracowano ostateczny plan wizyty.

Przy napiętym programie pierwszych dni pobytu papieża w Polsce jeszcze długo nie było wiadomo, gdzie Ojciec Święty spędzi noc z 2 na 3 czerwca. Do zaszczytu goszczenia Jana Pawła II pretendował bowiem Rzeszów, a w końcu także Przemyśl, który z pewnym opóźnieniem również znalazł się w programie pielgrzymki. Ostatecznie jednak dzięki staraniom ks. bp Mariana Jaworskiego, zaakceptowany został „dwudniowy” pobyt Papieża w Lubaczowie – od wieczora 2 czerwca do przedpołudnia 3 czerwca 1991 roku. Lubaczów poczuł się wyraźnie doceniony.

Cały czas trwały jednocześnie prace nad szczegółowym programem papieskiej wizyty w Lubaczowie. Oficjalny program pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny ogłoszony został 19 lutego 1991 roku w specjalnym komunikacie Biura Prasowego Episkopatu Polski. Od tego momentu wystarczyło już tylko czekać na jego realizację. Oczekiwanie to nie było bezczynne. Wręcz przeciwnie, wiązało się z rozpoczęciem intensywnych przygotowań, zarówno w wymiarze duchowym, jak i materialnym.

W DUCHU BŁ. JAKUBA STRZEMIĘ

Przygotowania do religijnego spotkania z Ojcem Świętym na terenie Archidiecezji w Lubaczowie związane były z bł. Jakubem Strzemię. Zapoczątkowały je rozpoczęte oficjalnie 11 września 1990 roku obchody 200. rocznicy potwierdzenia przez papieża Piusa VI kultu bł. Jakuba Strzemię, żyjącego na przełomie XIII i XIV wieku trzeciego w kolejności arcybiskupa halicko-lwowskiego, patrona Archidiecezji Lwowskiej i patrona lubaczowskiej prokatedry.

Główne uroczystości ku czci bł. Jakuba na terenie archidiecezji przypadły w połowie października 1990 roku. Poprzedził je specjalny list Jana Pawła II przesłany na ręce Administratora Apostolskiego w Lubaczowie bp. Mariana Jaworskiego. Obok wskazania na życie, działalność i formację duchową bł. Jakuba, zwanego na Kresach „Strepą”, odnajdujemy w nim wyraźne wskazanie papieża na gotowe do żniwa bielące się łany... na Wschodzie. Niespełna pół roku później, już jako metropolita lwowski, abp Marian Jaworski na nowo podjął trud budowy Kościoła na tych terenach. Przykład działalności duszpasterskiej na ziemiach Rusi Czerwonej, Wołynia, Podola i Wołoszczyzny, jaką rozwijał bł. Jakub Strzemię, stanowił wyraźne odniesienie do sytuacji panującej w na Ukrainie dobie postsowieckiej.

Swoistą kontynuacją przesłania papieskiego był list pasterski bp. Jaworskiego, ogłoszony wiernym w niedzielę 30 września 1990 roku. W nawiązaniu do rocznicy beatyfikacji bł. Jakuba, a także 650-lecia jego urodzin (ok. 1340), Biskup wezwał do godnego przygotowania się do przyjęcia Ojca Świętego w czerwcu 1991 roku. „Podejmując z nową gorliwością te zadania, które nam wskazuje postać i działalność Błogosławionego Jakuba Strzemię. Niech w ten sposób szczep roboty pozostawiony przez Błogosławionego Jakuba wyda nowe wspaniałe owoce życia religijnego i moralnego” - napisał w liście ordynariusz archidiecezji.

Przypomnieniu życia i działalności oraz ożywieniu kultu bł. Jakuba miał służyć IV Tydzień Kultury Chrześcijańskiej, zorganizowany w dniach 15-21 października 1990 roku przez lubaczowski Klub Inteligencji Katolickiej pod patronatem bp. Mariana Jaworskiego. Było to jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych poprzedzających wizytę Ojca Świętego. Pamiątką z tego okresu jest brązowe popiersie bł. Jakuba ofiarowane do prokatedry przez prowincjała franciszkanów z Krakowa. Każdy dzień trwania Tygodnia wypełniony był bogatym programem z udziałem wybitnych naukowców i artystów. Nie zabrakło występów chórów, spektakli teatralnych i wystaw. W lubaczowskim Muzeum otwarto ekspozycję pt.: „Dziedzictwo”. Ta niezwykła wystawa po raz pierwszy w powojennych dziejach przedstawiła bogatą spuściznę zabytkową Kościoła lwowskiego, zabezpieczoną po ostatniej wojnie na terenie Polski.

Spojrzenie na korzenie Archidiecezji Lwowskiej i nowe wyzwania duszpasterskie na Wschodzie, łączyły się z tematem przewodnim pielgrzymki przypadającej w pierwszym roku po odzyskaniu przez Polskę niezależności. Wizyta Jana Pawła II w Ojczyźnie miała być wielkim dziękczynieniem Bogu za odzyskaną wolność, ale też okazją do narodowych rekolekcji na bazie pogłębionej refleksji dziesięciorga przykazań. Stąd też główne hasło pielgrzymki zaczerpnięte z Pierwszego Listu do Tesaloniczan św. Pawła: „BOGU DZIĘKUJCIE – DUCHA NIE GAŚCIE” (por. 1 Tes 5, 18, 19).

SERCE ARCHIDIECEZJI

Gdy w połowie 1990 roku rozeszła się wieść, że Ojciec Święty Jan Paweł II podczas swej czwartej pielgrzymki do kraju przybędzie do Lubaczowa, niemal od razu wiadomym było, że jednym z miejsc które nawiedzi, mało tego, którego dokona poświęcenia, będzie lubaczowska prokatedra – serce Archidiecezji. Wieczorem 2 czerwca 1991 roku na tę budowlę miały zwrócić się oczy całego świata.

Początki lubaczowskiej prokatedry zbieżne są z powstaniem samej archidiecezji. W święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia 1946 roku, w dwa dni po swoim przybyciu do Lubaczowa, abp Eugeniusz Baziak odprawił w miejscowym kościele parafialnym pierwsze, pontyfikalne nabożeństwo. W ten sposób lubaczowska fara urosła do rangi prokatedry – kościoła czasowo zastępującego katedrę lwowską. Skromny kościół parafialny p.w. św. Stanisława BM wzniesiony w 1899 roku, za sprawą kolejnych rządców archidiecezji stał się skarbnicą pamiątek kresowych, a szczególnie lwowskich. Był to w okresie komunistycznego zniewolenia czytelny znak kontynuacji tradycji Kościoła Katolickiego na ziemiach dawnych Kresów Południowo-Wschodnich.

W ołtarzu głównym prokatedry zainstalowano początkowo cudowny obraz Matki Boskiej Zameczkowej, przywieziony z Bełza, a w 1974 roku cudowny obraz Matki Boskiej Łaskawej z katedry lwowskiej. Wewnątrz świątyni umieszczono również relikwiarz bł. Jakuba Strzemię, patrona archidiecezji i urnę z sercem ówczesnego Sługi Bożego a obecnie już świętego Józefa Bilczewskiego. W ten sposób, podobnie jak to miało miejsce we Lwowie – w lubaczowskiej prokatedrze spotkali się ponownie dwaj wielcy metropolici lwowscy.

Na początku lat 80. minionego stulecia prokatedra lubaczowska weszła w najważniejszy etap swego istnienia. W okresie pierwszego zrywu solidarnościowego, w 1981 roku rozpoczęto wznoszenie nowej prokatedry – monumentalnej świątyni na miarę nowych czasów i zbliżającego się III Tysiąclecia chrześcijaństwa. Projekt arch. Romana Orlewskiego przewidywał dobudowanie do starej świątyni nowej części na planie monumentalnego krzyża. Planowana kopuła na przecięciu ramion została ostatecznie zastąpiona charakterystycznym, strzelistym i prześwietlonym dachem.

Budowa nowej prokatedry noszącej wezwanie bł. Jakuba Strzemię, mimo trudności gospodarczych i politycznych, przebiegała w szybkim tempie. Już rok po rozpoczęciu wykopów pod fundamenty bp Rechowicz poświęcił kamień węgielny. Po dalszych pięciu latach świątynia stała już w zasadniczej swej bryle. Rozpoczęły się prace wykończeniowe. Pierwszą Mszę św. w nowej prokatedrze odprawił bp Marian Jaworski 17 września 1987 roku na rozpoczęcie II Archidiecezjalnego Kongresu Eucharystycznego. Na zakończenie kongresu prymas Polski kardynał Józef Glemp poświęcił epitafium abp. Eugeniusza Baziaka, ufundowane w 25. rocznicę jego śmierci wspólnie przez papieża Jana Pawła II oraz ordynariusza i duchowieństwo archidiecezji. Dwa lata później poświęcono drugą, wzorowaną na poprzedniej, płytę epitafijną ówczesnego Sługi Bożego a obecnie świętego Zygmunta Gorazdowskiego, założyciela zgromadzenia sióstr Józefitek. W dzieje prokatedry wpisał się również pogrzeb kardynała Władysław Rubina, bliskiego współpracownika Jana Pawła II. Ciało Kardynała spoczęło 3 grudnia 1990 roku w podziemiach prokatedry, w krypcie biskupów lwowskich, do której przeniesiono również doczesne szczątki bp. Jana Nowickiego i bp. Mariana Rechowicza.

Przełom lat 80. i 90. to okres prac wykończeniowych prokatedry i gruntownego odnowienia sanktuarium – już w perspektywie zbliżającej się wizyty Ojca Świętego. W ścianę frontową mensy ołtarzowej nowej prokatedry wmontowano spiżowe antepedium z 1936 roku, pochodzące z głównego ołtarza katedry lwowskiej. Na początku 1991 roku obydwie świątynie, które ostatecznie zachowały swą liturgiczną odrębność, prezentowały się już w pełnym blasku, oczekując na przyjęcie Namiestnika Chrystusowego.

ZAPAŁ ORGANIZACYJNY

Wielka energia i zapał wyzwolony w połowie 1990 roku, po ogłoszeniu decyzji o przyjeździe do Lubaczowa Ojca Świętego, pozwolił mieszkańcom miasta i regionu przez następny rok podjąć się zadania, które w innych warunkach nie byłoby możliwe do zrealizowania. Lubaczów stanął w obliczu wielkich przygotowań, czekał go bowiem „egzamin” składany przed całym światem.

Ruszyła cała „machina” organizacyjna, a jej mechanizm obejmował całe miasto i region. Lubaczów został włączony w cały system organizacyjny, który przewidywał m. in. powołanie sztabów, komisji państwowych i kościelnych. Szybko utworzono Komitet Organizacyjny Wizyty Ojca Świętego w Lubaczowie złożonego z przedstawicieli Kościoła, władz miejskich, policji, zakładów pracy. Zespołowi temu przewodniczył Burmistrz Lubaczowa Wiesław Bek. W sierpniu powołano do życia Fundację im. Jana Pawła II, która miała wspomóc przygotowania do historycznych odwiedzin miasta.

W grudniu 1990 roku zawiązała się diecezjalna komisja ds. przygotowania wizyty Ojca Świętego w Lubaczowie, która od początku lutego następnego roku funkcjonowała jako: „Lubaczowski Komitet Organizacyjny Pielgrzymki Jana Pawła II”. W jej skład weszli: koordynator - ks. Marian Buczek, sprawy korespondencji - ks. Zygmunt Zuchowski, sprawy liturgiczne - ks. Mieczysław Mokrzycki, ks. Józef Mazurkiewicz, ks. Wiesław Mokrzycki, budowa ołtarza i sektorów – ks. Michał Goniak, ks. Stanisław Dec, zaproszeni goście – ks. Stanisław Bachor, służba zdrowia oraz przygotowanie prokatedry - ks. Józef Dudek, sprawy porządkowe (oraz harcerstwo) – ks. Janusz Furgała, dekoracja trasy – ks. Stanisław Tymosz, ks. Czesław Szczerba, biuro prasowe – ks. Wiesław Banaś, RTV – ks. Mariusz Leszczyński.

W dniu 13 marca 1991 roku powołany został zespół ds. zaprojektowania oraz realizacji zadań związanych z miejscem pontyfikalnej Mszy św. Szefem zespołu został Witold Gimlewicz, zastępca Burmistrza Lubaczowa. Zadaniem zespołu było opracowanie planu przyjęcia i rozlokowania na powierzchni około 50 ha tzw. błoni - czyli terenu pomiędzy stadionem sportowym „Pogoni”, a rzeką Lubaczówką - maksymalnej ilości 500 000 osób, łącznie z zaplanowaniem dróg, mostów na rzekach Wiszni i Sołotwie, sektorów itp.

Intensywnie pracowano przy budowie ołtarza polowego. Jeszcze w grudniu 1990 roku Kuria Arcybiskupia w Lubaczowie zwróciła się do Rad Sołeckich o przydział drewna. Monumentalny ołtarz wznoszono według projektu artysty plastyka Zygmunta Czyża z Rzeszowa. Częściami składowymi tej konstrukcji były: schody, ołtarz, ambona, tron, nastawa ołtarzowa, zadaszenie. Pod schodami umieszczono pomieszczenia zakrystii. Nastawa ołtarzowa, tworząca kształt krzyża, zmontowana została z rusztowania rurowego przez pracowników Zakładu Maszyn Budowlanych w Lubaczowie. Ażury płaszczyzny krzyża przykrywały płótna w kolorach papieskich – żółtym i białym. Centralnie dominował jasnoczerwony krzyż, zwierający i podkreślający kształt całości. Na przecięciu ramion krzyża umieszczono koronę cierniową. Dekoracje ołtarza stanowiły plansze m. in. ze scenami składania ślubów przez Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej i graficzne przedstawienie widoku katedry lwowskiej oraz herb papieski i herb Lubaczowa. Elementy te wyraźnie odwoływały się do tradycji i martyrologii Kościoła na Kresach.

Ważnym elementem ołtarza papieskiego był tron, który po uroczystościach stał się niemal relikwią. Ten reprezentacyjny mebel musiał być niepowtarzalnym dziełem artystycznym, stąd też do jego wykonania przywiązywano duże znaczenie. Lubaczowski tron papieski jest też efektem pracy wielu osób: Jerzego Pluchy (projekt i złocenia), Józefa Dobrowolskiego (złocenia), Jana Zatheya (szkielet konstrukcji i montaż); Janusza Szpyta i Stanisława Makary (dekoracja malarska, herby: papieski, Lwowa i Lubaczowa), Bronisława Petronika (tapicerka), Tomasza Klimkiewicza (elementy dekoracji snycerskiej), Grzegorza Krzyszkowskiego (elementy toczone).

Ogrom prac budowlanych na miejscu celebry, szczególnie przy budowie ołtarza i sektorów, wymagał dużych sił ludzkich. Włączyła się znów cała Archidiecezja. Od 15 kwietnia do 25 maja na placu budowy każdego dnia (oprócz niedziel) pracowało po około 30 pracowników z każdej parafii wg ustalonego harmonogramu. Ze strony kościelnej prace nadzorowali: ks. Michał Goniak - proboszcz z Oleszyc i ks. Stanisław Dec – proboszcz z Krowicy. Zaczęła Basznia Dolna, po niej Ruda Różaniecka, dalej Cewków, Cieszanów, Dachnów..., a kończyły parafie: Siedliska i Przewodów, Stary Lubliniec, Tarnoszyn i Ulhówek. Razem 33 dni robocze po 12 godzin pracy.

Jednocześnie przystąpiono do organizacji społecznych sił porządkowych, które miały wspomóc Policję w zapewnieniu bezpieczeństwa, kierowaniu ruchem pielgrzymów i świadczeniem im wszelkiej pomocy. Równolegle przygotowywano i szkolono tzw. Białą Służbę Medyczną i harcerzy. „Mobilizacją” objęta została cała archidiecezja, a do pełnienia odpowiedzialnych zadań porządkowych przyjmowano sprawnych i godnych zaufania mężczyzn. Na apel abp. Jaworskiego do „Służby papieskiej” zgłosiły się 1032 osoby pochodzące ze wszystkich parafii archidiecezji. Na pochwałę zasłużyła parafia Oleszyce, która wystawiła siły w liczbie 177 porządkowych i parafia św. Stanisława w Lubaczowie – 117 osób. Tym „pułkiem” ochotników, podzielonym na kilkunastoosobowe grupy „dowodził” ks. Jan Furgała. Z powierzonych obowiązków członkowie kościelnej służby porządkowej wywiązali się wzorowo. Noszone przez nich charakterystyczne pomarańczowe furażerki były wszechobecne.

W zapewnieniu bezpieczeństwa i porządku zastosowano system identyfikacyjno-przepustkowy. System ten wprowadzał identyfikatory rozdawane osobom mającym zaproszenia do strefy „0”. Uczestnicy spotkania w prokatedrze, sanktuarium i Mszy św. na błoniach otrzymywali specjalne karty wstępu. Zadbano również o okolicznościowe wydawnictwa, karty pocztowe, medale, plakaty. Do podstawowego wyposażenie pielgrzyma należały specjalne plakietki, chusty i chorągiewki.

Kwiecień i maj były miesiącami wytężonej pracy na wielu „frontach”. Nieco dała się we znaki aura, myjąc Lubaczów obfitymi deszczami, które też zalewały błonia. Sprawy czystości nie zlecono jednak wyłącznie siłom przyrody, pracował bowiem sztab i zespoły odpowiedzialne za zabezpieczenie sanitarno-epidemiologiczne terenów wielkiego zgromadzenia mas ludzkich. Do działań włączono Państwową Inspekcję Sanitarną, Policję, Straż Pożarną i Straż Miejską. Trudno jest wymienić wszystkich zaangażowanych. „Mobilizacją” objęto większą część społeczności miasta. Ćwiczyły chóry i orkiestra, szkolono służby pomocnicze. Administracja, służby miejskie, łączność, transport, lecznictwo i wiele innych utrzymywane były w pełnej gotowości. W Miejskim Domu Kultury zainstalowało się niezbędne przy tego typu wydarzeniach centrum prasowe, kierowane przez Mariusza Olbromskiego.

Lubaczów zakwitał tak, jak cała przyroda tamtej pięknej wiosny. Miasto piękniało z dnia na dzień. W dużym tempie wykonywano budowę i przebudowę wielu ulic. Budowano parkingi i drogi dojazdowe, wytyczano trasy dla pielgrzymów. Odnowiono elewacje kamienic w rynku. Nie było ulg, termin musiał być dotrzymany, pomimo utrudnień związanych z koniecznością równoległej przebudowy sieci energetycznych, gazowych i innych.

Od marca i kwietnia pracowały zespoły plastyków, przygotowując dekorację. Rozpoczęto od przygotowania projektów, następnie rozdzielono zadania. Poszczególne „zespoły” miały swoje rejony działania, m. in.: lądowisko, rejon stadion – Stanisław Mamczura, otoczenie kościoła św. Mikołaja – Józef Mamczur, prokatedra i sanktuarium oraz Kuria – zespół: Janusz Szpyt, Janusz Burek, Stanisław Makara, Janusz Mazur. Wykonywane przez dwa miesiące elementy wielkich dekoracji montowano i zawieszono niemal w przeddzień uroczystości.

Mieszkańcy miasta pięknie udekorowali domy i mieszkania. Trasy przejazdu orszaku papieskiego niemal zakwitły. Stworzył się podniosły i uroczysty nastrój.

Z MYŚLĄ O WSCHODZIE

Podczas trzech poprzednich papieskich pielgrzymek do Polski władze komunistyczne nie pozwoliły Janowi Pawłowi II zbliżyć się zanadto do wschodnich granic, za którymi rozciągało się sowieckie imperium. W 1991 roku, w zmienionej sytuacji politycznej, sytuacja była już inna. Wizycie papieża na wschodnich rubieżach kraju od początku towarzyszyło duże zainteresowanie naszych sąsiadów i to zarówno Polaków żyjących na Kresach, jak i Ukraińców - rzymskokatolików i greckokatolików.

Administrator Apostolski w Lubaczowie ks. bp prof. Marian Jaworski - jeszcze nieoficjalnie - od końca lat 80. czynnie włączał się w odbudowę życia religijnego Katolików na Ukrainie. Na przełomie października i listopada 1989 roku po raz pierwszy od 44 lat odwiedził Lwów. Historyczny wymiar miała odprawiona przez niego w katedrze lwowskiej bożonarodzeniowa Pasterka. W 1990 roku przewodniczył w katedrze uroczystościom w okresie świąt wielkanocnych. Kolejne wizyty wiązały się z poświęceniem coraz większej liczby odzyskanych kościołów, udzielaniu sakramentów wiernym. Kościół Rzymskokatolicki na Ukrainie powoli podnosił się z ruin. Lubaczów w tym procesie odegrał bardzo ważną rolę.

Pół roku przed lubaczowską wizytą Jan Paweł II odnowił struktury Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie. W styczniu 1991 roku bp. Marian Jaworski dotychczasowy Administrator Apostolski w Lubaczowie, został nominowany metropolitą lwowskim. W ten sposób przywrócona została ciągłość istnienia Archidiecezji Lwowskiej na dawnym jej terytorium.

Wobec zapowiedzianej wizyty Ojca Świętego abp. Jaworskiemu zależało, by jak największa grupa pielgrzymów zza wschodniej granicy przybyła do Lubaczowa. W tym celu nawiązano współpracę z Konsulatem Rzeczpospolitej Polskiej we Lwowie. Już na początku stycznia 1991 roku Marian Jaworski przeprowadził rozmowę z polskim konsulem w sprawie ułatwienia w przekraczaniu granicy przez pielgrzymów ze Wschodu. Zakładano uproszczenie formalności na granicy, zorganizowanie transportu kolejowego, samochodowego przez budowane wówczas przejście graniczne Rawa Ruska – Hrebenne, a także okresowe otwarcie przejścia w Budomierz - Hruszów dla pielgrzymów pieszych. Już od samego początku starań w tym zakresie dały o sobie znać trudności czynione ze strony ówczesnych władz sowieckich. Mimo oficjalnych deklaracji współpracy zamiast zwiększyć - na kilka tygodni przez papieską wizytą - ograniczono ruch pociągów. Dochodził do głosu strach przed falą odnowy wiary i budzenia się do życia dążeń niepodległościowych. System komunistyczny zaczynał się trząść w posadach, oznaki jego upadku były coraz bardziej widoczne.

WIECZÓR DNIA PIERWSZEGO

Na te chwile oczekiwano od wielu miesięcy, a może i lat. W końcu miało to być i było wydarzenie przełomowe. Spełniło się w momencie, gdy nad Lubaczowem, od strony Przemyśla, nadleciał papieski helikopter. Marzenia i oczekiwania zaczęły nabierać realne kształty.

Była to wyjątkowa niedziela, 2 czerwca 1991 roku. Od wczesnych godzin rannych Lubaczów stał się miastem zamkniętym. Po 10.00 można było dojechać tylko na parkingi rozłożone na granicy strefy bezpieczeństwa, wyznaczone przez miejscowości: Oleszyce, Dachnów, Młodów, Opaka; tylko specjalne przepustki pozwalały kierowcom przekroczyć szczelny pierścień policji. Natomiast ze wszystkich stron do miasta ściągały piesze, zorganizowane grupy pielgrzymów.

Napięcie rosło wraz z upływem dnia. Wieczorem atmosfera oczekiwania na Dostojnego Gościa sięgała zenitu. Wszystkie ulice w centrum miasta, szczególnie na trasie przejazdu orszaku papieskiego, były szczelnie wypełnione przez mieszkańców i przyjezdnych gości.

Lądowisko dla helikoptera papieskiego wyznaczono na skraju stadionu sportowego „Pogoni”, od strony miasta. Tutaj zgromadziła się delegacja powitalna. Zgodnie z programem Ojciec Święty miał przylecieć o godzinie 20.10. Rzeczywiście około dwudziestej zaczęły pojawiać się na niebie pierwsze helikoptery. Ich ukazanie się i charakterystyczny warkot silników, wzbudzał wśród oczekujących na ulicach ogromne emocje. Potęgowały go przejeżdżające co jakiś czas na sygnałach samochody służb specjalnych. Na stadionie lądowały kolejno trzy ogromne, białe Mi-8 ze świtą papieską.

Dopiero jako ostatni pojawił się na horyzoncie niewielki Bell-412 oznaczony liczbą „01”. To był helikopter Jana Pawła II. Jak odnotowały to kamery filmujące moment powitania maszyna dotknęła płyty stadionu dokładnie o godzinie 20.21.

Dwie minuty później, o 20.23 na trapie helikoptera pojawiła się biała sylwetka Ojca Świętego. Wśród oczekujących rozległ się spontaniczny okrzyk: „Jest”, zabrzmiały oklaski; wszystkich ogarnęła radość i swego rodzaju ulga – oto jest już z nami długo oczekiwany Gość.

Pierwszymi słowami Ojca Świętego było zwyczajowe, najprostsze i najpiękniejsze pozdrowienie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Odpowiedziało mu chóralne: „Na wieki wieków. Amen”.

Nastąpiła ceremonia powitania. Pierwszy pokłonił się papieżowi jego przyjaciel i współpracownik z lat krakowskich ówczesny metropolita lwowski ks. abp Marian Jaworski. Dalej kwiatami powitały Ojca Świętego dzieci, które zostały przez niego wesoło zagadnięte i serdecznie przytulone. W następnej kolejności ucałował papieski pierścień ks. bp. Rafał Kiernicki, legendarny proboszcz katedry lwowskiej. Dalej Ojciec Święty spostrzegł znajomą sobie wysoką sylwetkę kardynała Hansa Gröera, arcybiskupa Wiednia, którego serdecznie powitał w języku niemieckim. Swoje wyrazy głębokiej czci złożyli również Ojcu Świętemu biskupi z Archidiecezji Lwowskiej oraz kapłani lubaczowscy, m. in. ks. Jan Jagodziński rektor Seminarium Duchownego Archidiecezji w Lubaczowie z siedzibą w Lublinie.

Przyszła kolej na delegacje lokalnych władz z wicewojewodą przemyskim Wiesławem Winiarzem, kierownikiem Urzędu Rejonowego w Lubaczowie Józefem Karasiem, burmistrzem Miasta Lubaczowa Wiesławem Bekiem, wiceburmistrzem Witoldem Gimlewiczem i przewodniczącym Rady Miejskiej Arkadiuszem Przybylskim. Odpowiadając na powitanie rządcy miasta Ojciec Święty zauważył: „Młodego burmistrza macie!”, „pełnego energii” – dokończył towarzyszący papieżowi abp. Jaworski. On również przedstawił Janowi Pawłowi II Zdzisława Zatheya, emerytowanego nauczyciela z lubaczowskiego Liceum, przedstawiciela środowisk kombatanckich Armii Krajowej, szanowanego obywatela miasta.

Około 20.30 powitanie przez władze kościelne, rządowe i samorządowe dobiegło końca. Szybko, ale w radosnej i podniosłej atmosferze upłynęły pierwsze minuty pobytu Jana Pawła II na ziemi lubaczowskiej.

Z pewnym opóźnieniem rozpoczął się kolejny punkt programu przewidziany na niedzielny wieczór – przejazd ulicami Lubaczowa do prokatedry – głównej świątyni dawnej archidiecezji. Trasa wiodła ze stadionu ulicą kardynała Stefana Wyszyńskiego, w centrum miasta skręcała w lewo - w górny odcinek ulicy 3 Maja (między cerkwią a kościołem), by następnie wejść w początkowy bieg ulicy Kościuszki i przez główną bramę kościelną (wschodnią) znaleźć się na terenie przykościelnym.

Przejazd na długości 2 km trwał około 10 minut. Kolumna papieska składała się z kilkudziesięciu pojazdów. W centrum uwagi znalazł się oczywiście samochód panoramiczny, tzw. papamobile z osobą Ojca Świętego, któremu towarzyszył abp Jaworski. Na trasie przejazdu Ojca Świętego działy się rzeczy niezwykłe. W atmosferze zachodzącego słońca jasno oświetlony papamobile płynął niemal w powietrzu wśród wiwatujących, ogarniętych entuzjazmem mieszkańców, którzy jeżeli to było możliwe biegli chodnikami za samochodem, klaskali, machali chorągiewkami i chustami; by lepiej dojrzeć papieża wspinano się na płoty, drogowskazy, a nawet dachy niższych budynków. Cała ulica przybrała na tę okazję odświętny wystrój; w oknach, a nawet na całych ścianach frontowych domów - pojawiły się podświetlone obrazy, wizerunki Ojca Świętego, ustrojone kwiatami, chorągiewkami; dominowały kolory papieskie i narodowe.

Kilkanaście minut przed 21.00 samochód z papieżem przejechał przez wschodnią bramę kościelną i wzdłuż prokatedry zajechał pod główne drzwi sanktuarium Matki Boskiej Łaskawej, gdzie przywitał go proboszcz prokatedry ks. Józef Dudek. Jan Paweł II wszedł do środka, wśród szpaleru prawie 250 zgromadzonych tu i witających Go radośnie osób przemierzył całą długość nawy i znalazł się przed głównym ołtarzem z cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej. Przed patronką Lwowa i Lubaczowa spędził dłuższą chwilę na modlitwie.

Po nawiedzeniu sanktuarium Ojciec Święty wszedł przez boczne, północne drzwi do kaplicy abp. Eugeniusza Baziaka w prokatedrze. Tutaj spojrzał na ufundowane za swoim staraniem epitafium arcybiskupa Wygnańca. Następnie trasą przez północno-zachodni przedsionek znalazł się pod chórem i skręcił w prawo kierując się na wprost głównego ołtarza; cały czas przechodził wśród gorąco witających go wiernych, towarzyszyła mu pieśń „Tu Es Petrus” („Ty jesteś Skałą”), wykonana przez chór „Canzone” Andrzeja Kindrata. Prowadzony przez abp. Jaworskiego i ks. proboszcza Józefa Dudka, okrążył ołtarz od prawej strony, by przywitać się z byłym premierem Tadeuszem Mazowieckim i posłem Januszem Onyszkiewiczem. Wstąpił na ołtarz od strony zachodniej. Gdy jego postać ukazała się na podwyższeniu rozległa się burza oklasków. Niemilknąca owacja trwała przez kilka minut.

Wnętrze prokatedry było wypełnione przez prawie 1000 osób. Wśród nich znajdowali się ludzie szczególnie zasłużeni dla dzieła organizacji pielgrzymki, działacze katolickich organizacji i zrzeszeń, członkowie różnych organizacji, m. in. Związku Sybiraków, NSZZ „Solidarność”, służby zdrowia, a w końcu liczni kapłani z terenu archidiecezji.

Głównym akcentem ołtarza był tron, ustawiony na słynnym dywanie z herbami ziem Rzeczpospolitej, pochodzącym z kolegiaty żółkiewskiej. Tło stanowiło wmontowane w mensę ołtarzową antepedium z katedry lwowskiej. Wątki kresowe były więc silnie zaakcentowane i stanowiły wyraźny sygnał skierowany do wszystkich obecnych.

Po prawej (północnej) stronie Ojca Świętego zasiedli: abp Marian Jaworski, abp Myrosław Lubacziwskij ze Lwowa, zwierzchnik ukraińskiej cerkwi greckokatolickiej, prymas Polski kardynał Józef Glemp oraz kardynał Hans Gröer z Wiednia; lewą (południową) stronę przeznaczono dla: abp. Angelo Sodano, dopiero co mianowanego Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej, oraz metropolity krakowskiego kardynała Franciszka Macharskiego i metropolity wrocławskiego kardynała Henryka Gulbinowicza. Obok znajdowały się miejsca dla rektorów KUL i ATK, kanclerza archidiecezji Zygmunta Zuchowskiego i wielu biskupów. Wśród tych ostatnich znajdował się również ówczesny biskup pomocniczy lubelski Jan Śrutwa, przeszły pierwszy biskup diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Tylu dostojnych gości progi lubaczowskiej prokatedry nigdy nie gościły. Okazja też była nadzwyczajna.

Po powitaniu Ojca Świętego przez abp. Jaworskiego, nastąpił krótki obrzęd poświęcenia prokatedry. Po jego zakończeniu kierujący śpiewem w trakcie nabożeństwa ks. Jerzy Sopel zaintonował pieśń „Śliczna gwiazdo miasta Lwowa, Maryja”. Ojciec Święty stał przez chwilę słuchając, po czym przemówił do zgromadzonych. W swym wystąpieniu przypomniał naznaczone przymierzem wielu narodów dziedzictwo dawnej Rzeczypospolitej. Przemówienie przesycone było również wątkami osobistymi, odwołującymi się do dziejów kościoła prokatedralnego w Lubaczowie. Papieskie przesłanie wywołało ponownie burzę oklasków. Na zakończenie swego pobytu w prokatedrze Jan Paweł II udzielił wiernym Apostolskiego Błogosławieństwa.

Na krótko przed papieską wizytą do programu spotkania w prokatedrze, niewątpliwie z inspiracji samego zainteresowanego, włączono jeszcze nawiedzenie krypty z sarkofagiem kardynała Władysława Rubina, zmarłego w 1990 roku Prefekta Kongregacji Kościołów Wschodnich Kurii Rzymskiej, osobistego przyjaciela papieża. Ojciec Święty zszedł do krypty przez północno-wschodni przedsionek. Po krótkiej modlitwie przy sarkofagu Kardynała Jan Paweł II tą samą drogą wrócił do prokatedry, by pokłonić się przed ołtarzem i pożegnać się ze zgromadzonymi. Opuścił świątynię idąc przez jej środek i skręcając na lewo ku północno-wschodnim drzwiom; wierni mieli jeszcze jedną okazję osobistego kontaktu z Dostojnym Gościem. U stóp schodów czekał na niego papamobile. Wizyta w prokatedrze trwała około 35 minut.

W międzyczasie mieszkańcy miasta i pielgrzymi zgromadzili się już na trasie przejazdu Ojca Świętego do budynku kurii, gdzie przewidziany był nocleg. O tej porze zapadł już zmrok. Samochód Jana Pawła II, tak jak przed niespełna godziną, w długim orszaku wolno przemieszczał się początkowo ulicą Kościuszki, 3 Maja i Wyszyńskiego, by następnie skręcić w ulicę Unii Lubelskiej i wjechać na nową ulicę abp. Eugeniusza Baziaka; w końcowym odcinku przejeżdżał obok placu, gdzie dziś już stoi kościół p.w. św. Karola Boromeusza - wotum dziękczynne za dar pobytu Namiestnika Chrystusowego w Lubaczowie. Na trasie przejazdu towarzyszył Ojcu Świętemu spontaniczny entuzjazm wiernych, którzy łowili każdy gest papieża, czekali na jego błogosławieństwo, skinienie ręki, uśmiech.

Teren wokół rezydencji papieskiej został otoczony szczególną ochroną. Przed blokadami przecinającymi ulicę Mickiewicza przez całą noc gromadzili się wierni, chcąc duchowo być z pieśnią i modlitwą przy Janie Pawle II. Lubaczów tej nocy nie spał. Prokatedra stała się miejscem, gdzie znaleźli schronienie pielgrzymi, przybywający przeważnie ze Wschodu (m. in. ok. 1000 osobowa grupa z Berdyczowa). W oczekiwaniu na ranną Mszę św. trwało radosne, całonocne czuwanie.

Tymczasem w siedzibie Kurii lubaczowskiej Ojciec Święty odpoczywał po trudach drugiego dnia pielgrzymki do ojczyzny. W starym budynku przy ulicy Mickiewicza w towarzystwie członków Episkopatu Polski spożył posiłek. Znane są nawet szczegóły jadłospisu; podano m. in. bulion z uszkami, paluszki i pieczeń cielęcą. Kolację przygotowała pracująca wówczas na Kurii siostra Dominika ze zgromadzenia józefitek. Na spoczynek papież udał się już do nowego budynku, gdzie na jego potrzeby przeznaczono niewielki pokój za biblioteką na pierwszym piętrze. Ojciec Święty nawiedził także kaplicę, położoną piętro wyżej. Dziś, po upływie trzydziestu laty, wystrój miejsc pobytu Ojca Świętego w budynku dawnej Kurii już się nie zachował; używane przez niego skromne na ogół sprzęty posłużyły potrzebującym na Wschodzie. Po przejęciu budynku przez parafię pw. św. Karola Boromeusza planowana jest jednak rekonstrukcja pokoi papieskich. Bedzie to niebawem ważne miejsce na szlaku pobytu św. Jana Pawła w Lubaczowie.

PRZEDPOŁUDNIE DNIA DRUGIEGO

Ta noc była krótka. Od wieczora dnia poprzedniego i od wczesnych godzin rannych w poniedziałek 3 czerwca rzesze pielgrzymów przemierzały ulice miasta i wytyczonymi przejściami stopniowo zapełniały sektory na błoniach przy stadionie „Pogoni”. O godzinie 5.00 rano rozpoczął się tu program artystyczny przygotowany przez grupy modlitewne; wiele uznania zaskarbił sobie również występ chóru dziecięcego Szkoły Muzycznej w Lubaczowie, przygotowanego i kierowanego przez Zofię Przybylską. Była to swoista „duchowa rozgrzewka” przed kulminacyjnym momentem papieskiej wizyty w Lubaczowie – pontyfikalną Mszą św.

Lubaczowianie skupili się przeważnie w sektorze A-0, usytuowanym naprzeciwko ołtarza; pielgrzymi ze Lwowa zajęli sąsiedni sektor A-1. Do przewidzianej w programie godziny 7.00 wszystkie miejsca w sektorach S (z miejscami siedzącymi), A, B, C i D były już zajęte. W sektorze S-3 pojawił się witany oklaskami pierwszy premier odrodzonej Rzeczypospolitej Tadeusz Mazowiecki.

Łącznie ilość zgromadzonych na placu obliczono na około 200 000 osób. Szczególnie oczekiwani pielgrzymi ze Wschodu dotarli w liczbie prawie 15 000; niektóre źródła wspominają nawet, że było ich 22 000, w tym 15 000 rzymskokatolików i 7 000 greckokatolików. Przybywali w większych grupach ze swymi księżmi (naliczono ich 22), czy to specjalnymi pociągami (z Mościsk i Chyrowa), czy to pieszo przez otwarte na tę okoliczność przejście graniczne w Budomierzu. Wiele grup miało trudności z przekroczeniem kordonu, tak iż dotarły na miejsce w trakcie trwania uroczystości, a nawet po jej zakończeniu.

Po chłodach i deszczach w maju, niebo tego historycznego poranka było czyste, co zapowiadało piękny i słoneczny dzień. O godzinie 8.00 przebytą już poprzedniego dnia trasą wiodącą od budynku Kurii, przez ulice abp. Baziaka, Unii Lubelskiej i kardynała Wyszyńskiego, pojawił się na stadionie samochód Ojca Świętego, któremu towarzyszył abp Jaworski. Już z daleka entuzjastycznie witany papamobile wjechał od zachodu i zatoczył koło wokół sektora A-0. To swoiste „dzień dobry” papieża rozgrzało atmosferę na placu.

Po kilkunastu minutach, w czasie których kapłani przygotowali się do liturgii, ruszyła długa procesja na miejsce celebry. Lubaczowski chór „Canzone”, usytuowany na specjalnym podium położonym obok ołtarza, zaintonował pieśń „Ludu kapłański, ludu królewski...”. Za papieżem postępował ks. Mirosław Hanus niosąc Ewangelię. Janowi Pawłowi II, tak jak poprzedniego dnia towarzyszyła świta, w której znaleźli się prymas kardynał Józef Glemp, kardynał Hans Gröer, kardynał Franciszek Macharski i kardynał Henryk Gulbinowicz, abp Angelo Sodano, abp Józef Kowalczyk nuncjusz apostolski w Polsce, abp Bronisław Dąbrowski sekretarz generalny Episkopatu Polski, abp Ignacy Tokarczuk i abp Edward Nowak, prawie dwudziestu biskupów m. in.: bp Szczepan Wesoły z Rzymu, bp Hnilic i bp Krenn z Austrii, bp Antoni Adamiuk z diecezji opolskiej, bp Stanisław Stefanek i bp Jan Gałecki z diecezji szczecińsko-kamieńskiej, bp Stanisław Napierała z diecezji poznańskiej, bp Czesław Lewandowski z diecezji włocławskiej, bp Bolesław Pylak, bp Ryszard Karpiński i bp Jan Śrutwa z diecezji lubelskiej, ordynariusze odnowionych diecezji na Ukrainie: bp Rafał Kiernicki sufragan lwowski, bp Jan Olszański biskup kamieniecki, bp Jan Purwiński biskup żytomierski, bp Marcjan Trofimiak biskup łucki, a także około 120 kapłanów koncelebransów.

Papież w złotym ornacie witał zgromadzonych, skłaniały się przed nim liczne sztandary. W czasie przejścia z zakrystii do ołtarza Ojciec Święty dokonał poświęcenia kamieni węgielnych pod nowe kościoły po obydwu stronach granicy w: Krowicy, Załużu, Moszczanicy, Dachnowie i Podlesinie na terenie Archidiecezji w Lubaczowie, Podwołoczyskach, Skałacie i Kołodziejówce w ukraińskiej części archidiecezji, a także kamień węgielny pod Szpital Wojewódzki im. Jana Pawła II w Zamościu, ponadto obraz Pana Jezusa Miłosiernego dla Załuża, krzyż na Kalwarię przy kościele Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Lubelskim, sztandarów – Światowego Związku Żołnierzy AK Oddziału w Lubaczowie, Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Oleszycach.

Po wejściu na stopnie ołtarza Ojciec Święty ogarnął okiem rzesze zgromadzonych, pozdrowił rzesze wszystkich. Odpowiedziały mu oklaski i wiwaty, które umilkły wraz z rozpoczęciem pontyfikalnej Mszy świętej. Na wstępie Dostojnego Gościa powitał abp Marian Jaworski, który jako metropolita lwowski niemal po raz ostatni dopełniał swych obowiązków jeszcze jako Administrator Apostolski w Lubaczowie.

W trakcie liturgii słowa pierwsze czytanie – fragment Księgi Syracydesa (Syr 20, 3-4, 8-12, 19-22) odczytał Jerzy Czekalski wiceprezes lubaczowskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Następnie, po odśpiewaniu psalmu responsoryjnego (Ps 48/47), w uroczystej oprawie diakon Marek Niedźwiecki z Lubaczowa odczytał ewangelię opisującą cud w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-11). Ojciec Święty wprowadzonym przez siebie zwyczajem pobłogosławił Księgą Ewangelii zgromadzony lud, po czym na stojąco wygłosił homilię. Nawiązał do trzeciego przykazania Bożego, a w kontekście lwowskich ślubów króla Jana Kazimierza, który obrał Bogurodzicę na Królową Polski, wskazał na zagrożenia jakie niosą dla chrześcijan współczesne czasy. Prawie dwudziestominutowe kazanie wysłuchane było z wielką uwagą, wielokrotnie też przerywano je oklaskami.

Kolejnym ważnym momentem liturgii był obrzęd koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej Uzdrowienie Chorych z Łukawca. Wizerunek Madonny Apokaliptycznej pochodzi z początku XVII wieku. Uprzednio czczony był w Tartakowie w pobliżu Bełza (ob. na Ukrainie). Po wojnie obraz przewieziony został na teren Polski i w 1965 roku przekazany został wiernym w Łukawcu pod Lubaczowem. Tu odrodził i ponownie szeroko rozwinął się kult Maryi w cudownym wizerunku. W trakcie obrzędu koronacji Ojciec Święty w towarzystwie abp. Jaworskiego i delegacji z Łukawca z proboszczem ks. prałatem Józefem Kornagą, pobłogosławił złote korony, po czym przy śpiewie pieśni „Zdrowaś Maryjo, Bogarodzico”, założył je na obraz. Był to drugi wizerunek z terenu dawnej Archidiecezji w Lubaczowie (po obrazie Matki Bożej Łaskawej z lubaczowskiego sanktuarium), osobiście koronowany przez Jana Pawła II. W 1997 roku zaszczytu tego dostąpił jeszcze cudowny wizerunek Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych z Wielkich Oczu, które leżą już na terenie Archidiecezji Przemyskiej. Po zakończonej Mszy św. mieszkańcy Łukawca w uroczystej procesji przenieśli obraz do kościoła w swej rodzinnej miejscowości, który stał się Sanktuarium Matki Bożej Łukawieckiej.

W dalszej części nastąpiła modlitwa wiernych. Poszczególne teksty czytane były przez cztery osoby, w tym przez lubaczowiankę Jadwigę Tabaczek. Przypadła jej w udziale bogata w treści suplika: „Boże, który zgromadziłeś nas przy tym ołtarzu w jedności Ducha Świętego, spraw, aby pokarm Słowa i Eucharystii stał się siłą naszego życia”.

Wyjątkową oprawę posiadał obrzęd ofiarowania darów. Spotkał się on z dużym zainteresowaniem wiernych. Poszczególne dary wnoszone były na podwyższenie i ofiarowywane papieżowi, który z każdą delegacją zamieniał kilka słów ofiarowując na pamiątkę medale i różańce. Prezentację darów przestawiał wiernym ks. Czesław Szczerba. Wszystkie ofiarowane przedmioty posiadały nie tyle materialny, co symboliczny charakter, odzwierciedlając konkretne środowisko ofiarodawców. Swój dar przekazał również Jan Paweł II. Lubaczowska prokatedra otrzymała misternie wykonany kielich z pateną oraz puszkę na komunikanty. Proboszcz ks. Józef Dudek i ks. Mieczysław Mokrzycki okazali je zgromadzonym, wzbudzając gromkie brawa.

Z dużym skupieniem i nabożeństwem przebiegała liturgia eucharystii. Zwracali uwagę pogrążeni w głębokiej modlitwie pielgrzymi ze Wschodu. Po godzinie 10.00 rozpoczęła się Komunia Święta. Dziesiątki kapłanów poprzedzonych biało-żółtymi chorągiewkami rozdawało Najświętszy Sakrament w poszczególnych sektorach. Z rąk Ojca Świętego komunię przyjęła najbliższa świta oraz przedstawiciele różnych środowisk i pielgrzymi ze Wschodu. Długa kolejka prawie 130 osób podchodziła w skupieniu do stojącego na szczycie ołtarza Jana Pawła II.

Uroczystość powoli dobiegała końca. Ojciec Święty wyraźnie zadowolony z przebiegu i atmosfery liturgicznego spotkania wygłosił spontaniczne przemówienie, pozdrawiając w szczególny sposób pielgrzymów „stamtąd”, tam, gdzie „za Sanem, za Zbruczem, na Wschodzie Kościół wraca do życia”. Zapowiedział też, że pragnie odwiedzić te ziemie, Lwów, mówił „nie wiem kiedy będzie mi to dane”. Dziś już wiemy, stało się to po dziesięciu latach, w czerwcu 2001 roku.

Zwrócił uwagę na piękną pogodę: „To słońce też coś nam mówi. Może nad tymi trudnymi losami Kościoła i narodu, nad ziemią, na której stoimy, może teraz będzie świecić więcej słońca, a mniej będzie chmur, mniej będzie gwałtownych burz i innych cierpień natury i człowieka”. „Przepraszam, że się tak rozgadałem” – stwierdził na koniec żartobliwie, ustalony porządek dnia zmuszał do dyscypliny nawet samego papieża.

Spotkanie zakończyło Apostolskie Błogosławieństwo, po którym przy owacjach zebranych i niemilknących okrzykach „sto lat!” Ojciec Święty opuścił ołtarz. Niemal dokładnie o godzinie 11.15 helikopter z papieżem na pokładzie uniósł się w powietrze.

Tak oto minęły historyczne nawiedziny ziemi lubaczowskiej, a właściwie Kresów południowo-wschodnich, przez Jana Pawła II. Papież ze szczególnym uczuciem wspominał spędzony tu czas. Dał temu wyraz jeszcze tego samego dnia w Kielcach, gdy podczas spotkani z zakonnikami powiedział: „Dziś rano spotkałem się w Lubaczowie nie tylko z tamtejszą wspólnotą, ale także z wielu przybyszami spoza granic (...) Szkoda, że was tam nie było, ale co zrobić – przynajmniej wam przynoszę tutaj echo tamtego spotkania...”.

Lubaczów stopniowo się wyciszał. Pielgrzymi opuszczali miasto. Wśród mieszkańców dojrzewała świadomość przeżycia wydarzenia niezwykłego, największego w tysiącletniej historii Lubaczowa i ziemi lubaczowskiej. Wydawało się, że Lubaczów narodził się na nowo i od czerwca 1991 roku jest już innym miastem.