Muzeum Kresów w Lubaczowie

Walki o Lubaczów w 1918 roku – lokalny wymiar wojny polsko-ukraińskiej

Jesienią 1918 r., po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, w Galicji Wschodniej rozpoczął się proces przejmowania władzy przez lokalne ośrodki narodowe. Zarówno Polacy, jak i Ukraińcy dążyli do utworzenia własnych państw, co szybko doprowadziło do wybuchu wojny polsko-ukraińskiej. Jednym z obszarów szczególnie dotkniętych konfliktem był powiat cieszanowski, z centralnie położonym Lubaczowem – ważnym węzłem komunikacyjnym na terenie o mieszanym składzie narodowościowym.

1 listopada 1918 r., gdy we Lwowie ogłoszono powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, w Lubaczowie panowała atmosfera niepewności. Austro-węgierska administracja ulegała rozpadowi, a personel wojskowy masowo opuszczał koszary, w których funkcjonował szpital wojskowy. W mieście pozostała jedynie niewielka załoga austriacka oraz oddziały pospolitego ruszenia i żandarmerii.

Polacy wykorzystali powstały chaos. Rozbroili stacjonujących w mieście Austriaków i zajęli koszary, a następnie – dzięki negocjacjom działaczy Polskiej Organizacji Wojskowej, m.in. Jana Kornagi, Władysława Borysiewicza, Kazimierza Małeckiego i Jana Niemca – przejęli również kontrolę nad żandarmerią. Zdobyta broń trafiła pod polską straż, a tymczasowe kierowanie powiatem powierzono staroście Janowi Siedleckiemu, działającemu w imieniu władz odradzającego się państwa polskiego.

Ukraińscy mieszkańcy byli zaskoczeni szybkim opanowaniem miasta przez Polaków. Podjęto próbę wypracowania formy współrządów – powołano wspólny komitet polsko-ukraińsko-żydowski oraz mieszaną milicję. Rozwiązanie to okazało się jednak nietrwałe.

W nocy z 3 na 4 listopada do Lubaczowa wkroczyła ukraińska sotnia dowodzona przez sierż. Fryderyka Klee. Ukraińcy zerwali wcześniejsze ustalenia, przejęli administrację, wprowadzili godzinę policyjną oraz zażądali zdania broni przez Polaków pod groźbą kary śmierci. Aresztowano członków POW i przeprowadzano liczne rewizje. Mimo to część broni udało się miejscowym Polakom ukryć.

W kolejnych dniach Ukraińcy opanowali niemal cały powiat cieszanowski. W Cieszanowie rozbroili Polaków i ustanowili własne władze. W Horyńcu i Oleszycach doszło do grabieży majątków ziemskich, co dodatkowo pogłębiło napięcia etniczne. Jedynie Narol zdołał utrzymać polską samoobronę. Równocześnie Ukraińcy przejęli kontrolę nad strategiczną linią kolejową Jarosław–Rawa Ruska, ważną dla dostaw do walczącego Lwowa.

Pomimo represji Polacy rozpoczęli organizowanie oddziałów konspiracyjnych. W Cieszanowie działał ppor. Józef Kowalski, a w Lubaczowie – por. Stanisław Dąbek, który przybył tam na początku listopada. Oddział Dąbka, złożony z ochotników m.in. z Lubaczowa, Młodowa, Felsendorfu i Ostrowca, liczył pod koniec miesiąca ponad 100 ludzi.

W drugiej połowie listopada Dąbek dwukrotnie, z narażeniem życia, przedostał się do Jarosławia. Zdał meldunki o sytuacji w powiecie i współtworzył plan polskiego uderzenia na Lubaczów. Operacja ta była elementem szerszego planu Wojska Polskiego, zmierzającego do odblokowania linii kolejowej prowadzącej do Rawy Ruskiej oraz umożliwienia wsparcia obrońców Lwowa.

Rankiem, 6 grudnia, rozpoczęła się polska operacja zaczepna. Z Jarosławia wyruszyła grupa operacyjna kpt. Alfreda Wesołowskiego, składająca się z trzech kompanii 1. pułku strzelców Ziemi Jarosławskiej, dwóch kompanii 9. pułku piechoty por. Ignacego Misiąga, półbaterii artylerii i oddziału kawalerii. Równocześnie w mieście aktywnie działał oddział por. Dąbka.

Polskie natarcie prowadzone od strony Hurcza i Zalesia, wsparte ogniem artylerii skierowanym na koszary, szybko przełamało ukraińską obronę. Oddziały ukraińskie nadciągające z Dachnowa zostały rozbite. Polacy opanowali strategiczne punkty – koszary, stację kolejową i najważniejsze obiekty w mieście. Ukraińcy wycofali się w kierunku Młodowa i Borowej Góry.

Tego samego dnia polscy ochotnicy pod dowództwem sierż. Jana Kopfa zdobyli Cieszanów, rozbijając ukraińską milicję. W kolejnych dniach Polacy odpierali kontrataki, stabilizując sytuację w powiecie.

W drugiej połowie grudnia ciężar walk przeniósł się w rejon Horyńca i Rawy Ruskiej. Polacy zdobyli m.in. Radruż i stację kolejową w Horyńcu, łącząc się tam ze zgrupowaniem ppłk. Ferdynanda Zarzyckiego. Ukraińskie próby odbicia terenu, podejmowane 19 i 22 grudnia, zakończyły się niepowodzeniem.

W tym czasie oddział Dąbka rozrósł się do ponad 200 żołnierzy i został wcielony do 9. pułku piechoty jako 6. kompania „Lubaczów”.

Najpoważniejsze starcie o miasto miało miejsce 27 grudnia. Jedenaście sotni ukraińskich pod dowództwem sierż. Klee przeprowadziło szeroko zakrojone natarcie. Główne uderzenie skierowano na placówkę w Baszni Dolnej. Po zaciętej walce Polacy wycofali się w stronę Lubaczowa, jednak ich niespodziewane pojawienie się na skrzydle wojsk ukraińskich atakujących koszary doprowadziło do dezorganizacji przeciwnika i umożliwiło odzyskanie utraconych pozycji.

Ukraińcy zdobyli na krótko szpital, stację kolejową i punkt oporu „Młyn”, lecz polski kontratak – wsparty przybyłym z Cieszanowa oddziałem por. Juliana Czubryta – odwrócił przebieg walk. Około godziny 16 Ukraińcy podjęli jeszcze jedną próbę szturmu, szczególnie zaciekle walcząc o koszary. Atak został odparty. Do wieczora Polacy zdołali odrzucić przeciwnika na przedpola miasta i ustabilizować linię obrony.

Straty polskie wyniosły 9 zabitych i kilkudziesięciu rannych. Po stronie ukraińskiej poległo – według różnych źródeł – od 56 do ponad 100 żołnierzy, a około 150 dostało się do niewoli.

Choć zwycięstwo Polaków pod Lubaczowem w grudniu 1918 r. nie zakończyło jeszcze działań wojennych w Galicji Wschodniej, miało ogromne znaczenie dla powiatu cieszanowskiego. Pozwoliło na względną stabilizację życia w regionie. Walki w rejonie Horyńca trwały jeszcze do końca stycznia 1919 r., jednak przewaga znajdowała się już po stronie polskiej.

Odzyskanie Lubaczowa miało również znaczenie strategiczne: umożliwiło otwarcie linii kolejowej w kierunku Rawy Ruskiej i zapewniło zaplecze logistyczne dla operacji prowadzonych w obronie Lwowa.

Dla polskich mieszkańców Lubaczowa wydarzenia z 6 i 27 grudnia 1918 r. stały się symbolem lokalnego patriotyzmu, odwagi i determinacji. Jak wspominał ks. Stanisław Sobczyński, widok polskich żołnierzy w mieście budził „ogromną radość”, ponieważ po raz pierwszy od ponad wieku mieszkańcy mogli zobaczyć własne wojsko w wolnej Polsce.

Choć walki o Lubaczów nie zajmują w historiografii miejsca równie eksponowanego, jak bój o Lwów czy Przemyśl, pozostają ważnym elementem lokalnej tożsamości i świadectwem wkładu mieszkańców regionu w budowę odrodzonej Rzeczypospolitej.

W zbiorach Muzeum Kresów znajduje się m.in. sztandar Związku Obrońców Królewskiego Miasta Lubaczowa z 1929 r., wraz z orłem pochodzącym z jego drzewca, a także spis obrońców miasta z czasu walk o wolny Lubaczów.

Maciej Meder

ZAPRASZAMY DO ODWIEDZIN

ul. Jana III Sobieskiego 4
37-600 Lubaczów

ul. Jana III Sobieskiego 4
37-600 Lubaczów

Radruż 13
37-620 Horyniec-Zdrój

Nowe Brusno 103
37-620 Horyniec-Zdrój

Skip to content