Autoportret malarza Rüppela – dzieło inspirowane Rubensem
W zbiorach Muzeum Kresów w Lubaczowie znajduje się niezwykle interesujący obraz – „Autoportret”, którego autorem jest malarz o nazwisku Rüppel. Jest to dzieło wykonane w technice olejnej na płótnie o imponujących rozmiarach 165 x 110 cm. Pod względem stylistycznym utrzymane jest w konwencji barokowego portretu. Powstało prawdopodobnie w Niemczech, datowane jest na drugą połowę XVII wieku. Od dziesięcioleci obraz ten pozostawał w cieniu magazynowych półek. Ostatnio jednak okazało się, że kryje w sobie fascynującą historię, zarówno artystyczną, jak i konserwatorską.
Historia muzealna dzieła jest równie interesująca jak jego warstwa malarska. Początkowo obraz znajdował się w zbiorach Muzeum Śląskiego we Wrocławiu (obecnie Muzeum Narodowe we Wrocławiu). W 1956 roku został przekazany do Centralnej Składnicy Muzealnej w Kozłówce (obecnie Muzeum Zamoyskich w Kozłówce). Stamtąd w kwietniu 1993 roku trafił do Muzeum Kresów w Lubaczowie, gdzie w magazynie Działu Artystycznego spędził kolejne 30 lat. Dopiero w 2024 roku w związku z kwerendą do organizowanej przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu wystawy „Rubens na Śląsku”, lubaczowscy muzealnicy zwrócili uwagę na to wyjątkowe dzieło. Zdecydowano się też na podjęcie kompleksowych prac konserwatorskich, które ostatecznie pozwoliły przywrócić mu czytelność i dawny blask. Obraz nie pojechał już jednak na wystawę do Wrocławia (trafiły na nią dwie inne kopie obrazów P.P. Rubensa ze zbiorów naszego muzeum), ale umieszczony został na stałej wystawie sztuki, gdzie wydatnie wzmocnił walory artystyczne ekspozycji.
Jak wspomniano wcześniej obraz jest dziełem nieznanego bliżej malarza Rüppela. Już na pierwszy rzut oka artysta ten był wyraźnie pod wpływem twórczości Petera Paula Rubensa. Niestety nie jest kopią konkretnego dzieła flamandzkiego mistrza, raczej wyraźnym świadectwem inspiracji jego twórczością, a dokładniej znanymi autoportretami Rubensa z lat 20 i 30. XVII w. (obecnie w: Galleria degli Uffizi we Florencji, National Gallery of Australia w Canberze). Zostały one spopularyzowane także w późniejszym czasie w formie graficznych reprodukcji. Patrząc na kompozycję i sposób ujęcia, można dostrzec charakterystyczne dla wspomnianych dzieł Rubensa cechy: kompozycja postaci z charakterystycznym, nieco nonszalancko noszonym na bakier kapeluszu z szerokim rondem, operowanie światłem, wnikliwe spojrzenie, bujność form.
Główne motywy przedstawiono na planie prostokąta stojącego, w którym kompozycja zamknięta ukazuje malarza w pozycji siedzącej przed sztalugą. Artysta, umieszczony na pierwszym planie został przedstawiony we wspomnianym wcześniej czarnym kapeluszu na głowie i co ciekawe w rzucającym się w oczy wyraźnie zniszczonym, niemal obdartym stroju. Można przypuszczać, że takie ukazanie postaci związane jest z chęcią symbolicznej identyfikacji Rüppel – Rubens, ale na zasadzie kontrastu. Rubens, jako człowiek sukcesu, znany był ze swego bogactwa i elegancji, a artysta ukazany na obrazie to – oprócz charakterystycznego kapelusza – człowiek z wręcz ubogi. Wydaje się, że autorowi wręcz zależało na podkreśleniu tej różnicy i ukazaniu swojej niskiej kondycji materialnej. Oprócz zniszczonego ubrania, może to sugerować słomiane siedzisko, a także widoczna w dolnej części obrazu porzucona pusta butelka po winie i wygasła fajka.
Jest to jednak wciąż artysta-malarz z wyraźnym poczuciem swej wyjątkowości, o czym może świadczyć lekko uśmiechnięty, a nawet pogodny wyraz twarzy, która odznacza się charakterystycznymi, indywidualnymi rysami (w odróżnieniu od Rubensa nie posiada wąsów!). Jego artystyczną profesję podkreśla trzymana w prawej dłoni paleta malarska oraz pęk pędzli różnej grubości, a w lewej charakterystyczna laska malarska (tzw. malstok). Paleta w owalnym kształcie, z otworem na kciuk, przygotowana jest do malowania karnacji ciała, zawiera bowiem odcienie farb od jasnych do ciemnych.
Zza pleców malarza wyłaniają się dwaj młodzieńcy, prawdopodobnie są to jego uczniowie. Cała kompozycja utrzymana jest w barokowej manierze tenebryzmu, w której jaśniejsze postacie wydobyte są z mrocznego tła. W ciemnobrązowych barwach i spokojnej tonacji dostrzec można także kilka znaczących rekwizytów: maski teatralne, medal, kartę z rysunkiem dwóch postaci oraz przede wszystkim akrostych w języku niemieckim. Wszystko to tworzy kompozycję o bogatej symbolice, która zasługuje w przyszłości na dogłębną analizę.
Wspomniany akrostych, to wierszowany wiersz z ukrytym tekstem, możliwym do odczytania wedle specjalnego kodu. Pomocą w rozszyfrowaniu tego specyficznego utworu literackiego służył pochodzący z Cieszanowa prof. Waldemar Czachur z Instytutu Germanistyki Uniwersytetu Warszawskiego (bardzo dziękujemy!). Pan Profesor odczytał tekst staroniemiecki, który w oryginale posiada bardzo interesującą pod względem lingwistycznym formę:
Rubens war ein grosser Mann
dazumahl in seinen Sachen
Über dessen Fleiß und Mah
muß ich den(n)och hertzlich lachen
Prüffet meine Wissenschaft
und erkennt den Unterscheid
Prüffet bitt ich noch einmahl
nur vermeidet Haß und Neid
Eher sag ich nicht ein wort
doch ihr wollt mich gerne ken(n)en
Leset vorne runterwertz
ey so darff ich mich nicht
nennen
Największym odkryciem jest fakt, że autor akrostychu, a jednocześnie siedemnastowieczny malarz, umieścił w tekście swoje nazwisko: Rüppel. Tworzą je malowane w kolorze czerwonym pierwsze litery co drugiego wersu tekstu. Kod do jego odczytania podał sam artysta w ostatnich trzech zdaniach utworu literackiego, którego wersja przetłumaczona przez prof. Czachura na język polski przedstawia się następująco:
Rubens był wielkim człowiekiem,
w swoim fachu w tamtych czasach.
Lecz mimo jego pilności i znoju,
muszę się z serca szczerze śmiać.
Sprawdźcie moją wiedzę,
i rozpoznajcie różnicę.
Proszę, sprawdźcie raz jeszcze,
lecz unikajcie nienawiści i zazdrości.
Nie powiem ani słowa,
dopóki nie będziecie chcieli mnie poznać.
Czytajcie od przodu do tyłu,
ach, więc nie muszę
nazywać siebie / podawać swojego nazwiska.
To typowo barokowy sposób ukrycia w dziele sztuki zagadki, dodatkowego znaczenia. Jak wspomnieliśmy wcześniej w głębszym znaczeniu obrazu ukryta jest owa różnica materialna między bogatym i sławnym Rubensem, a biednym jego naśladowcą… malarzem Rüppelem. Wydaje się, że ta sytuacja bynajmniej nie przeszkadza niemieckiemu artyście, który uznając „wielkość” Rubensa, jest jednocześnie zadowolony z siebie i swego dzieła. Jest ono zapewne także swoiście pojętym żartem malarskim, a jednocześnie zagadką dla widza.
Kim był autor tego nietypowego w swej treści obrazu? Niestety poszukiwania siedemnastowiecznego malarza niemieckiego o nazwisku Rüppel nie przyniosły pozytywnych rezultatów. Nie jest odnotowany w dostępnych źródłach, a słynny słownik artystów Thieme-Beckera wspomina jedynie o twórcy figur porcelanowych o tym nazwisku, który pochodził z Niderlandów i był czynny w połowie XVIII w.
Ważne jest jednak to, że choć obraz nie jest dziełem samego Rubensa, nosi wyraźne piętno fascynacji flamandzkim mistrzem. W XVII i XVIII wieku moda na Rubensa rozprzestrzeniła się szeroko w Europie. Kolekcjonerzy chętnie nabywali nie tylko jego oryginalne prace, ale także obrazy inspirowane jego stylem czy tworzone w jego kręgu, które wówczas systematycznie nabywano do kolekcji w Polsce i Europie.
Obserwując liczne prace Rubensa, uwagę zwraca schematyczne powtarzanie kompozycji, a także ujęcie postaci – co przy tak pokaźnej liczbie obrazów staje się rzeczą nieuniknioną. Na pierwszy rzut oka w obrazie „Autoportret” rozpoznawalne są cechy nad wyraz stereotypowego dla Rubensa rysunku głowy i twarzy, a w szczególności pełnego spokoju pogodnego spojrzenia.
Omawiane płótno nosi zatem elementy typowe dla Rubensowskiego warsztatu: monumentalne ujęcie postaci, dynamiczne spojrzenie, charakterystyczny modelunek twarzy. Jednak uważny widz zauważy różnice – warsztat Rüppela nie dorównuje mistrzowi. Postacie zdradzają pewne błędy anatomiczne, a plamy barwne nakładane są z mniejszą finezją. Z tego powodu obraz wpisuje się raczej w nurt „malarstwa naśladowczego”, które, mimo braków warsztatowych, pełniło ważną rolę w szerzeniu stylu Rubensa na terenie Europy.
Od co najmniej czasów II wojny światowej obraz nie był eksponowany i nie był znany środowisku badaczy europejskiego malarstwa barokowego. Dzieło znajdowało się w katastrofalnym stanie zachowania, co czyniło obraz mało czytelnym i groziło dalszym zniszczeniem. Gdy trafiło do muzealnej pracowni konserwatorskiej w 2024 roku jego kondycja był dramatyczna. Płótno latami było zwinięte w rulon, połamane i silnie zabrudzone. Lico dzieła pokrywała warstwa kurzu oraz pociemniały i zmatowiały werniks. Widoczne były liczne przetarcia, ubytki zaprawy, warstwy malarskiej i siatka spękań, a także nieudane uzupełnienia wykonane podczas wcześniejszych konserwacji. W wielu miejscach farba odspajała się od podłoża, a płótno falowało, reagując na zmiany temperatury i wilgotności. Na odwrociu znajdował się stary, odklejający się z pęcherzami dublaż na klajster, wykonany z dwóch zszytych kawałków płótna – rozwiązanie nietrwałe i niekorzystne dla kondycji obiektu.
Prace konserwatorskie były niezwykłe czasochłonne i trudne. Ich głównym celem było zatrzymanie procesów degradacji oraz przywrócenie możliwie pełnych walorów estetycznych obrazu.
Do najważniejszych działań konserwatorskich należało: usunięcie starego dublażu i zanieczyszczeń, oczyszczenie powierzchni pożółkłego werniksu, wyprostowanie licznych zagnieceń i deformacji płótna, uzupełnienie ubytków zaprawy i warstwy malarskiej, ponowne naciągnięcie obrazu na krosna, a ostatecznie scalenie kolorystyczne i zabezpieczenie powierzchni nowym werniksem.
Efekt prac pozwolił na wydobycie walorów artystycznych dzieła i przywrócenie jego czytelności. Obraz, choć nosi ślady upływu czasu, znów może być odbierany jako wartościowy zabytek malarstwa barokowego, dokumentujący fascynację Rubensem i jego oddziaływanie w Europie.
Chcąc jeszcze lepiej poznać budowę technologiczną obrazu, pracowania konserwatorska Muzeum Kresów w Lubaczowie wysłała próbkę pobraną z płótna do Centrum Badań i Konserwacji Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu z prośbą o wykonanie badań laboratoryjnych. Ekspertyza wykazała, że podłoże stanowi włókno lniane o splocie płóciennym, co stwierdzono na podstawie analizy kątów wrobienia nitki i miejsc występowania czerwonej warstwy, natomiast płótno zostało przeklejone klejem glutynowym. Pod farbą kryła się czerwona zaprawa z dodatkiem naturalnych minerałów, a na niej cienka powłoka izolująca ze skrobi. Warstwy malarskie wykonano techniką olejną – w karnacjach i szatach farba kładziona jest gładko i grubo, a światłocień budowano subtelnymi pociągnięciami pędzla. W tle cienkie, brązowe laserunki odsłaniają czerwień zaprawy, co daje głębię i blask. Oryginalny werniks nie przetrwał – dziś widzimy jedynie warstwy nałożone podczas późniejszych konserwacji.
„Autoportret” autorstwa malarza Rüppela to nie tylko przykład inspiracji stylem Rubensa, ale także cenny przykład historii kolekcjonerstwa i konserwacji dzieł sztuki w Polsce. Choć technicznie nie dorównuje arcydziełom mistrza z Antwerpii, jego tajemnicza ikonografia i burzliwe losy czynią go obiektem niezwykle intrygującym. Po latach spędzonych na półce magazynu w postaci zwiniętego rulonu oraz po przejściu żmudnych prac konserwatorskich, obraz powrócił na stałe do przestrzeni wystawienniczej. Jako dzieło „drugiego planu”, które stanowi inspirację tudzież naśladownictwo wielkim mistrzem, jest jednocześnie ważnym elementem kulturowego dziedzictwa, które niesie w sobie opowieść o epoce i artystycznych fascynacjach.
Marta Gryszczyk, Anita Kuchta-Kurasińska, Janusz Mazur


















