Muzeum Kresów w Lubaczowie

Renata Ferenc-Pupek i dr Małgorzata Skulimowska. Rozmowy na Pograniczu #9

Muzeum Kresów w Lubaczowie oraz Wydawnictwo Libra PL serdecznie zapraszają na dziewiąte z cyklu spotkań „Rozmowy na Pograniczu”, które odbędzie się w Zespole Cerkiewnym w Radrużu w sobotę, 30 sierpnia 2025 r., o godz. 18. Gościniami Rozmów będą Renata Ferenc-Pupek i dr Małgorzata Skulimowska, autorki książki „Roztocze. To, co najważniejsze” (Wydawnictwo Libra PL 2025). Wstęp wolny. Po zakończeniu spotkania możliwość zakupu książki z autografem autorek.

Spotkanie odbędzie się w ramach cyklu „Rozmowy na Pograniczu”. W jego trakcie o Pograniczu, w kontekście Kresów dawnej Rzeczypospolitej, rozmawiamy z ludźmi, którzy zajmują się jego definiowaniem, portretowaniem, opisywaniem, którzy dostrzegają jego problemy i wartości. Którzy rozumieją lub starają się je zrozumieć. Z tymi, którzy przesuwają jego granice i niwelują je poprzez dzieła literackie, filmowe, działania społeczne i kulturalne. Chcemy rozmawiać i zapraszać ludzi i stąd i stamtąd. Z tego i z tamtego Pogranicza. Tutejszych i tamtejszych. Pisarzy i czytelników, aktorów i widzów, a przede wszystkim uczestników spotkań, dla których będą przyjeżdżali zaproszeni goście, książki, filmy, wystawy. Radruż, leżący od wieków i pokoleń na permanentnym Pograniczu, na styku kultur, jest gotowy na takie rozmowy od zawsze.

Książka ,,Roztocze. To, co najważniejsze” to subiektywne kompendium wiedzy o tych niezwykłym zakątku Polski. To książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. To 36 haseł zawartych na 500 bogato ilustrowanych fotografiami i mapami stronach.

Ze wstępu:

Ta relatywnie niewielka przestrzeń, którą wszerz i wzdłuż da się przejechać rowerem w ciągu jednego czy dwóch dni, stanowi swoiste genius loci. Jego istotą jest nieskrępowany kontakt z przyrodą i spokój. Trudno też nakreślić sztywne ramy tego zakątka pełnego pamiątek po dawnej mozaice kultur, wyznań i języków, bo jego granice turystyczne wędrują na północ pod Zamość i na południe do Lubaczowa, zachodnią flanką ocierając się o Kraśnik. Roztocze przesącza się następnie niczym poranna mgła przez unijną granicę, by lec u stóp semper fidelis – zawsze wiernego Lwowa. Bardziej kategoryczne ramy przestrzenne dali tej krainie geografowie, dzięki czemu poszukujący konkretnej lokalizacji odnajdą w przestrzeni kartograficznej Roztocze Zachodnie, Środkowe i Wschodnie (określane czasami mianem Południowego). To ostatnie przecina w sposób nienaturalny granica państwa, pozostawiając po stronie polskiej 110 km wzniesień, wydźwigniętych wskutek procesów rzeźbotwórczych naszej planety i wciśniętych pomiędzy Wyżyny: Lubelską i Wołyńską a Kotlinę Sandomierską. Pozostałe 70 km „dóbr roztoczańskich” ciągnie się w kierunku południowo-wschodnim na terenie Ukrainy, osiągając apogeum wysokości we Lwowie i jego najbliższej okolicy.

Sama nazwa, którą zawdzięczamy kartografom galicyjskim, nie jest bynajmniej równoznaczna z mikroskopijnym żyjątkiem, a wskazuje na roztaczające się niegdyś z tutejszych pagórów widoki oraz wody płynące wartkim nurtem rzek: Tanwi, Wieprza, Raty, Sołokii czy Sopotu. Progi skalne w korytach części z nich stanowią strefę krawędziową platform tektonicznych Europy, ukształtowaną przez naturę przed milionami lat. Tu krzyżowały się szlaki handlowe między Wschodem i Zachodem, a wraz z nimi tradycje kultury i ludzkie losy. Historia lokalna splatała się z »wielką«, tworząc nierozerwalne więzy. […]

Wierzymy, że dla wrażliwców będzie to wycieczka w głąb siebie, zaś niedowiarkom pozwoli postawić stopy na dnie Paratetydy – pradawnego morza, dotknąć historii zapisanej w kamieniu oraz poczuć zapach przesiąkniętych kadzidłem i modlitwą drewnianych świątyń. Ci zaś, którzy z magią Roztocza zdążyli się już zetknąć, będą mogli porównać własne odczucia i doświadczenia z pobytu w przestrzeni, którą opisujemy. Być może i ich zdołamy zaskoczyć. Stąpanie śladami dawnych mieszkańców, zwłaszcza w miejscach na zawsze wymazanych z lokalnego pejzażu, pozwala głębiej zanurzyć się w ich historię. Warto uchylić bramę kirkutu, zajrzeć w okno samotnej synagogi czy pochylić w zadumie głowę w Niszy Ohel bełżeckiego upamiętnienia ofiar nazistowskich mordów. Dawne kresowe pałace i dwory zmieniły styl oraz charakter, ale wciąż można znaleźć odrobinę cienia i ochłody w pamiętających czasy ich świetności ogrodach oraz parkach. Niegdysiejsze granice zaborów, do dziś oznaczone w przestrzeni i utrwalone w pamięci pokoleń, da się bez trudu przekroczyć, choć nie zawsze suchą stopą. Wędrowców powiodą kamienne drogowskazy – przydrożne krzyże i kapliczki. Większość z nich swój rodowód wywodzi z warsztatów Starego Brusna, obecnie uroczyska, będącego pamiątką po ludowych mistrzach dłuta, zręcznie wykuwających oblicze Frasobliwego ze skalnych bloków, mozolnie wydobywanych spod Kamiennej Góry.

Renata Ferenc-Pupek – lubaczowianka, fizjoterapeuta, instruktor przewodnictwa i przewodnik beskidzki w wpisaną w krwiobieg miłością do Roztocza oraz dawnych Kresów Wschodnich. Zatrzymane pod powiekami obrazy coraz częściej przenosi w obszar wymiernej fotografii, ilustrując nimi teksty zamieszczane w „Przestrzeni Pogranicza”. Najlepiej czuje się w pachnącym kadzidłem wnętrzu cerkwi i klimacie sztuki sepulkralnej.

Małgorzata Skulimowska – związana z Rzeszowem, nieustannie powracająca do domu rodzinnego w Lubaczowie. Doktor nauk o Ziemi w zakresie geografii. Przewodnik beskidzki oraz pilot wycieczek. Turystka z wykształcenia i z pasji do podróży, którą dzieli się ze studentami w pracy na uczelni. Żyje zgodnie z konfucjańską zasadą: „wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia”.

ZAPRASZAMY DO ODWIEDZIN

ul. Jana III Sobieskiego 4
37-600 Lubaczów

ul. Jana III Sobieskiego 4
37-600 Lubaczów

Radruż 13
37-620 Horyniec-Zdrój

Nowe Brusno 103
37-620 Horyniec-Zdrój

Skip to content