Muzeum Kresów w Lubaczowie

Szwedzi pod Lubaczowem!

Tuż przed 370. rocznicą ślubów lwowskich, które miały miejsce 1 kwietnia 1656 r. i na trwale zapisały się w dziejach i kulturze religijnej Kresów dawnej Rzeczypospolitej, warto wspomnieć o poprzedzających je wydarzeniach z marca tego roku. To właśnie w tym czasie wojna polsko-szwedzka, zwana „potopem szwedzkim”, przetoczyła się przez ziemię lubaczowską.

Stało się to ponad pół roku po tym, jak Szwecja zaatakowała Rzeczpospolitą osłabioną walkami z Kozakami i Moskwą. Po początkowych niepowodzeniach, na początku 1656 r. szala wojny zaczęła się przechylać na stronę polską. Król Jan Kazimierz po krótkim pobycie na Śląsku na początku lutego przybył do Lwowa. Tutaj zaczęły organizować się oddziały do walki ze Szwedami.

Król szwedzki Karol X Gustaw zgromadził prawie dziesięciotysięczną armię i ruszył w kierunku Lwowa. Na szlaku pochodu wojska Karola Gustawa były nieustannie atakowane przez jazdę polską wierną Janowi Kazimierzowi, dowodzoną przez kasztelana kijowskiego Stefana Czarnieckiego. Dodatkową trudność sprawiały atakującym fatalne warunki pogodowe na przedwiośniu, brak żywności oraz wzmagający się opór partyzantów chłopskich.

Karol Gustaw parł jednak naprzód i po nieudanym oblężeniu Zamościa, skierował się przez Tomaszów Lubelski na Jarosław i Przemyśl, skąd zamierzał uderzyć na Lwów.

Dokładnie w sobotę 4 marca 1656 r. wojska szwedzkie przekroczyły Roztocze i znalazły się na ziemi lubaczowskiej. Ślady ich przejścia przetrwały do dziś w lokalnej tradycji i zabytkach przeszłości; znajdują także częściowe potwierdzenie w materiałach źródłowych oraz w badaniach historycznych.

Już w okolicach Narola i Lipska miało dojść do pierwszych starć ze Szwedami. Oddziały polskie i miejscowi chłopi wedle miejscowych przekazów podjęli walkę najeźdźcami pod Jędrzejówką (wzgórze „Kapelusz”) i pod Dębinami („Kijowe Bagna”). Pamiątką po tych zmaganiach ma być również kula zawieszona na bocznej elewacji lipskiego kościoła.

Kolejną miejscowością na trasie Szwedów był Płazów. W miasteczku tym noc z 5 na 6 marca spędził sam król Karol X Gustaw.

Następnie w okolicach Cieszanowa najeźdźcy dokonali rabunków (w Chotylubiu został niegdyś odnaleziony pancerz „z czasów szwedzkich”). Później podeszli pod Lubaczów. W sąsiednim Załużu z ich rąk miało zginąć wielu mieszkańców, którzy spoczęli we wspólnej mogile na zachodnim krańcu tej wsi. Miejsce to upamiętnia wzniesiona później niewielka kapliczka.

Nie można wykluczyć, że Skandynawowie dokonali głębszego wypadu na wschód od Lubaczowa. Może o tym świadczyć występująca w Krowicy Hołodowskiej nazwa „Okopy”, kojarzona w lokalnej tradycji z umocnieniami ziemnymi z czasów wojny szwedzkiej. Także nazwa sąsiedniego Budomierza ma się wywodzić od „bud” obozujących tu żołnierzy Karola Gustawa.

Przez Oleszyce, gdzie Szwedzi zatrzymali się na cały dzień, a następnie przez Stare Sioło (opis napadu Szwedów na tę wieś miała zawierać nie zachowana rękopiśmienna książeczka), armia Karola Gustawa dotarła w dniach 8-9 marca do Jarosławia i Przemyśla. Podczas kilkudniowego, wyczerpującego pochodu i nieustannych walki zginęło około 300 Szwedów, a wielu zostało wziętych do niewoli.

O ile Przemyśl wytrzymał kilkudniowe oblężenie, to Jarosław został szybko zajęty i tu znajdowała się główna kwatera Karola Gustawa. Pod miastem, na prawym brzegu Sanu dochodziło do licznych polsko-szwedzkich potyczek. W niedzielę 12 marca oddziały Czarnieckiego przechwyciły jadące jeszcze z Cieszanowa pozostałe tabory szwedzkie i zdobyły m. in. srebrną zastawę stołową Karola Gustawa.

Tego dnia, a także kilka dni później, 16 marca, Polacy próbowali wciągnąć szwedzkich rajtarów w zasadzkę. Sugerując odwrót, odciągali wrogów od miasta, by następnie zaatakować większymi siłami, ukrytymi wcześniej w okolicznych lasach. Takie stracie szwedzkiej i polskiej kawalerii opisał Henryk Sienkiewicz w „Potopie”.

Na kartach powieści szwedzka rajtaria wysłana przez Karola Gustawa na rozpoznanie w kierunku Lwowa, została zaskoczona przez jazdę Czarnieckiego pod Wielkimi Oczami, a następnie rozbita na trasie do Jarosławia. Dowódcę podjazdu płk. Kannenberga, najlepszego szermierza wśród Szwedów, pokonał w pojedynku sam pułkownik Michał Wołodyjowski, pierwsza szabla Rzeczypospolitej.

Mimo, że to zwycięskie starcie jest owocem fantazji Sienkiewicza, to jednak jest silnie osadzone w wydarzeniach rozgrywających się pod Lubaczowem i Jarosławiem w marcu 1656 r. Wzmianka w Trylogii, która weszła do kanonu lektur polskich, rozsławiła Wielkie Oczy i na trwale zapisała się w tradycji ziemi lubaczowskiej.

Janusz Mazur, Dariusz Sałek

ZAPRASZAMY DO ODWIEDZIN

ul. Jana III Sobieskiego 4
37-600 Lubaczów

ul. Jana III Sobieskiego 4
37-600 Lubaczów

Radruż 13
37-620 Horyniec-Zdrój

Nowe Brusno 103
37-620 Horyniec-Zdrój

Skip to content